środa, 5 sierpnia 2015

Nowości - lipiec 2015

I już po lipcu! Bardzo szybko zleciało, niestety. W tym miesiącu nie szalałam też z zakupami kosmetycznymi, z prostego powodu: wolałam zaoszczędzić na wakacje :) Swoją drogą część kosmetyków, które zaraz przedstawię zakupiłam właśnie w Zakopanem ^^;




Zacznę od pielęgnacji ciała, w zeszłym miesiącu cieszyłam się, że nie kupiłam nic z tej kategorii, a teraz coś wpadło. W Rossmannie zakupiłam oliwkowe mleczko do ciała, słyszałam o nim trochę, któraś z Was mi nawet chyba je kiedyś poleciła. W każdym razie ma dziwną konsystencję, do której muszę się przyzwyczaić. Miałam nadzieję na coś naprawdę leciutkiego, jednak to zwykły balsam jak dla mnie. Kosztował 6,99zł. 



Na razie odstawiłam, bo... zachciało mi się masła do ciała :D Tak, tylko krowa nie zmienia zdania ;) Planowałam zakupić kakaowe z Ziai, ale trafiłam w Netto na masło do twarzy i ciała mango i pomarańcza Lovena. Na twarz nie będę nakładać, jednak na ciało całkiem się sprawdza. Przyjemnie pachnie i szybko się wchłania :) I nie ma w sobie parafiny! Szata graficzna nie zachwyca, ale w końcu nie trzymam tego masła na widoku. Koszt: również 6,99zł.



Tuż przed wakacjami zachciało mi się pomarańczowych, neonowych paznokci. Popędziłam więc do Rossmanna, gdzie zastałam jeszcze limitowankę Lovely z neonami i zgarnęłam pomarańczowy lakier. Dobrałam do tego biel, bo wszystkie białe lakiery, jakie miałam, nadawały się już tylko do wyrzucenia. Biel kosztowała 5,99, a neon chyba 7 z groszami.



Podczas pobytu w Zakopanem, drobne zakupy robiliśmy w małym samoobsługowym sklepie. I przeżyłam mały szok, gdy zobaczyłam, że na półeczce ustawione są lakiery Wibo ze starej serii Express Growth oraz Celebrity. Wszystkie za 3,80zł. Biedny Michał nie mógł mnie odciągnąć od półki, a ja jak zaczarowana oglądałam prawie każdą buteleczkę. I wiecie co? Znalazłam lakier, który dawno temu widziałam na jakimś blogu, kompletnie mnie w sobie rozkochał i... nigdzie nie mogłam go znaleźć. Potem nastąpiła zmiana designu, a ja zapomniałam o tym odcieniu. I znalazłam go na półce w sklepiku w Zakopcu <3 Mowa o fiolecie ze złotym shimmerem. Dobrałam potem pistację z serii Celebrity, a potem piękny turkus z tej serii, oba z delikatnym pyłkiem. Oba cudne <3



Tyle z moich zakupów, tym razem nie ma tego dużo. Niestety lakiery znowu przeważają... Ale teraz, kiedy moje paznokcie dobrze wyglądają, to jak mogę ich nie malować? :) W sierpniu zakupów kosmetycznych prawdopodobnie nie będzie, poza oczywiście niezbędnymi rzeczami. 

P.S. Relacja z pobytu w Zakopcu jest już w wersjach roboczych, jednak wyszedł mi taki tasiemiec, że nie wiem, czy będzie Wam się chciało czytać xD

sobota, 1 sierpnia 2015

Max Factor 2000 Calorie Dramatic Volume - moje starcie z "legendą".

Od jakiegoś czasu używałam tylko jednego tuszu - Miyo Big Fat Smoky Lashes. W sumie nie wiem, czemu jeszcze o nim nie napisałam Oo. Dziś jednak chciałam skupić się na maskarze Max Factor 2000 Calorie. Na pewno pamiętacie niedawną promocję w Rossmannie. To właśnie wtedy zakupiłam dwa tusze: właśnie ten oraz Wibo Extreme Lashes. Jak wypadło moje spotkanie z jednym z bardziej znanych tuszy do rzęs?



Kosmetyk zamknięty jest w eleganckim, czarnym opakowaniu ze złotymi napisami. Możemy dostrzec takie informacje jak kolor tuszu (wydaje mi się, że dostępna jest również wersja brązowa), czy obietnica producenta - tusz ma pogrubiać rzęsy o 300%. Szczerze mówiąc śmieszą mnie takie zapewnienia, ale nie brałam ich pod uwagę, gdy wrzucałam tusz do koszyka. 

Szczoteczka chyba najbardziej tradycyjna, jaka może być. Na początku troszkę się zmartwiłam, bo po poznaniu szczoteczek silikonowych, wcale nie miałam ochoty wracać do tych z tradycyjnego włosia. Jednak tu jest dobrze. Może odrobinę za dużo nabiera tuszu, jednak wystarczy delikatnie przetrzeć czubek ręcznikiem papierowym.



Efekty możecie zobaczyć poniżej. Ja jestem bardzo zadowolona, bardzo ładnie pogrubia rzęsy, nie skleja ich i trzyma się bez problemu do wieczora. Nie sprawia problemów przy zmywaniu. Nie podrażnia moich oczu, co niestety zdarzyło się w przypadku sławnego tuszu Lovely. Przyznam, że zdarzyło mi się zasnąć przed tv bez wcześniejszego wykonania demakijażu i nie zauważyłam "pandy" pod oczami. Słowem - tusz się nie odbija.

Bez tuszu:

Jedna warstwa:


Dwie warstwy:


Dla mnie to jeden z najlepszych tuszy, jakie miałam okazję używać. Jestem naprawdę zadowolona z zakupu! I choć uwielbiam testować nowości, jeśli chodzi o maskary, ta na pewno będzie stale obecna w moim pudełku z kosmetykami. 

Jakie tusze lubicie? Znacie ten?

poniedziałek, 27 lipca 2015

Wizyta w salonie Topestetic - moje wrażenia

Jakiś czas temu Ola z bloga HiDiamond zaprosiła mnie do salonu Topestetic, bym towarzyszyła jej w zabiegu regeneracyjnym Olaplex. Jako osoba towarzysząca również mogłam skorzystać z wybranego zabiegu z oferty salonu. Zdecydowałam, że będzie to strzyżenie. Na wstępie powiem, że bardzo boję się fryzjerów i tego, co zastanę później na głowie, więc sama o sobie powiem, że jestem bardzo odważna :D

Salon Topestetic mieści się na warszawskim Wilanowie, dokładnie na ul. Branickiego 12 lok 4. Dojazd jest bardzo prosty, byłam pewna, że gdzieś po drodze się zgubimy, jednak jest to po prostu niemożliwe.
W oczy rzuca się piękny wystrój salonu. Podczas gdy czekałyśmy na swoją kolej, zaproponowano nam coś do picia, siedziałyśmy sobie na wygodnych kanapach, a Ola od razu zauważyła duży słój Yankee Candle :)


Pierwsza na zabieg udała się Ola. Kiedy Ola się regenerowała, zaproszono mnie do wypróbowania maseczki nawilżającej Bioxidea Miracle24. Muszę przyznać, że to była pierwsza moja wizyta na takim zabiegu, jednak od razu mówię: na pewno nie ostatnia! Przy wejściu do gabinetu od razu zwróciłam uwagę na wystrój, unoszący się zapach - delikatna wanilia, nienachalna, unosząca się gdzieś w tle oraz relaksacyjną muzykę. 


 Przemiła pani kosmetolog najpierw wykonała demakijaż całej twarzy z delikatnym masażem, następnie zostałam poinformowana o składnikach występujących w maseczce. Maska jest wykonana z bio-celulozy, jest nasączona tymi wszystkimi dobrociami - ekstraktem z liści aloesu, z owoców, peptydami, kolagenem, koenzymem q10, aminokwasami, kwasem hialuronowym. Czułam się dziwnie mając ją na twarzy, a musiałam spędzić z nią około pół godziny. Właśnie tak długo producent zaleca trzymanie tej maski. Na szczęście czas ten spędziłam relaksując się i odpoczywając. Po tym czasie maska została zdjęta, a resztki preparatu wmasowane w twarz. Pierwsze, co zwróciło moją (i nie tylko) uwagę, była gładkość mojej skóry. Nie pamiętam, kiedy była tak miękka i wyraźnie nawilżona! Według producenta pełen efekt pojawia się po 5 godzinach i to prawda - z początku nie zauważyłam rozświetlenia, jednak gdy tylko wróciłam do domu, to Michał spytał, czy robiłam też coś z twarzą. Było widać różnicę :)



Potem przyszedł czas na strzyżenie. Pani po kilku "przymiarkach" długości włosów zaproponowała mi boba, jednak na takie szaleństwo nie byłam jeszcze gotowa, choć nie wykluczam tego w przyszłości... 



Włosy zostały dwukrotnie umyte i pokryte odżywką. Jeśli chodzi o cięcie, to zdecydowałam się na długość leciutko za ramiona, z delikatnie pocieniowanymi końcówkami. Czuję się świetnie w takiej długości, pożegnałam bez żalu zniszczone włosy i cytując Olę: "kot ma nową sierść" :) Podczas suszenia na moje włosy został jeszcze nałożony kosmetyk z keratyną, który sprawił, że włosy były idealne - gładkie, błyszczące, miękkie, zdyscyplinowane.




Zachwycam się sama sobą, choć zdjęcie troszkę nieostre :D

Jestem zachwycona wizytą w Topestetic. Polecam zdecydowanie tym z Was, które boją się fryzjerów i drastycznych zmian lub mają większe wyjście i chcą oddać się w ręce profesjonalistów :) Minęło już trochę czasu od wizyty, a moje włosy nadal ładnie się układają, choć oczywiście, jak to typowa kobieta "płakałam" kilka razy za moimi długimi włosami.
Dziękuję za możliwość skorzystania z usług salonu!

P.S. W najbliższym czasie planuję posty kosmetyczne, jednak zapytam: czy macie ochotę poczytać co nieco o moich wakacjach w Zakopanem?  Gdy odpoczywałam, przyszło mi do głowy kilka swego rodzaju "porad", którymi chciałabym się z Wami podzielić :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...