sobota, 25 maja 2013

Uwaga, dzisiaj trochę prywaty! ;)



Uch, wróciłam, żyję. ;) Akumulatory naładowane, życie jest piękne, nie mam nic na głowie! Plan na dziś? Czytanie, malowanie paznokci, zaległości blogowe i pewnie skuszę się na film, którego nie chce obejrzeć ze mną mój Ukochany Niedobruch ;)
Spędziłam cudny tydzień z moim M. Uwielbiam te chwile, kiedy oboje nie mamy żadnych ważnych spraw do załatwienia i jedyne co nas ogranicza to fundusze. Dlatego tak bardzo cieszyłam się na samą myśl, że po maturze wsiądę w uroczy bus i pokonam swoją ulubioną trasę. 

Planów mieliśmy mnóstwo, ale ostatecznie ograniczyła nas pogoda ;) 

Udało nam się odwiedzić Muzeum Wojska Polskiego (w niedzielę wstęp bezpłatny do ‘parku’ otaczającego MWP – przeoczyliśmy to i mieliśmy nadzieję na zwiedzanie całego gmachu, jednak było zamknięte. Nic straconego, obiecaliśmy sobie, że wrócimy na zwiedzanie całości któregoś dnia :)) . Przyznam, że jestem całkiem ‘niewojskowa’ ;) i z historią mam niewiele wspólnego. Ale uwielbiam zwiedzać, oglądać i poznawać. Dobrze, że konikiem mojego M. jest właśnie historia – miał okazję do pochwalenia się swoją wiedzą, którą chłonęłam jak gąbka ;)

Potem wsiedliśmy w tramwaj i pojechaliśmy do zoo. Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Do tej pory miałam okazję zwiedzić jedynie łódzkie zoo. No i owszem, podobało mi się, w sumie łażenia nie tak dużo, zwierzęta obecne… Choć większość pochowana lub przeniesiona przez remonty. Ale warszawskie zoo przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Spacerek zajął nam jakieś 6h, a ja dawno nie byłam tak zmęczona fizycznie i jednocześnie szczęśliwa. Mój M. ‘nawoływał’ zwierzaki, które siedziały tyłem, by się odwróciły na moment ;) wydobywał z siebie dźwięki jak jakiś egzotyczny ptak ;P i co ciekawe, to działało! Na wszystkie zwierzęta oprócz… kotów. Na te ja znalazłam sposób, ale w sumie co się dziwić, jestę kotę.

Chyba najbardziej ucieszyła mnie obecność tukana. Nie wiem czemu. A ara czerwona  próbowała zwracać naszą uwagę rozkładaniem skrzydeł. Muszę przyznać, że wyglądało to naprawdę imponująco. Prawdziwa kokietka ;)


Mieliśmy w planach jeszcze spacer po Starówce i parku fontann, ale przełożyliśmy to na następny raz. Byliśmy tak zmęczeni, że marzyliśmy tylko o chłodniku, który na nas czekał ;) 

Zwinnie z tematu ‘wycieczkowego’ przejdę na temat ‘kosmetyczny’ ;) A raczej zaprezentuję moje olbrzymie rossmannowe łupy, zakupione z okazji -40% na kolorówkę i kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Tak bardzo się ucieszyłam na tę promocję, myślałam że zostawię w sklepie grube pieniądze… Oto, co przytargałam ze sobą do domu:

Tak. Te trzy rzeczy. :D Jestem z siebie dumna! Maseczki z Ziai stosowałam kiedyś i bardzo je lubiłam. Tym razem postawiłam na wersję nawilżającą z zieloną glinką. Po obniżce kosztowała 0,89zł ;) Eyeliner z Lovely jest moim kosmetycznym hitem. Uwielbiam go i skorzystałam z promocji, gdyż akurat skończyło mi się poprzednie opakowanie. Zapłaciłam za niego 3,99zł. Bardzo chciałam wypróbować też lakier do ust Apocalips z Rimmel. Planowałam kupić kolor 201 – Solstice (i tak też się stało), choć wcześniej porównywałam swatche na różnych blogach i kolor raz był prawie niewidoczny, a raz mocno kryjący i dość ciemny. Zaryzykowałam i nie żałuję. Kosztował 14,39zł. Chciałam kupić jeszcze jakiś lakier do paznokci – ciągle poluję na w miarę kryjący, niedrogi nude (taki, co kryje po 2-3 warstwach, nie po milionie), ale to jest jak szukanie igły w stogu siana. Dlatego też zrezygnowałam. No i kusił tusz Pump up z Lovely, ale przypomniałam sobie, że niedawno kupiłam inny tusz, więc to bez sensu. Kosmetyków do pielęgnacji twarzy u mnie dość sporo, więc wzięłam tylko maseczkę. 

Majowa Malaga nominowała mnie do Liebster Blog Award. Dziękuję Kochana :* poprzedni wpis tego typu znajdziecie tutaj. Zasady te same ;) Tym razem jedynie odpowiem na pytania Malagi:

1. Wakacje w kraju czy zagranicą- gdzie wolisz spędzać?
*zdecydowanie w kraju – jest tyle pięknych miejsc w Polsce <3
2. Twoje pierwsze skojarzenie z kolorem zielonym?
*żaba w trawie ;)
3. Czym charakteryzuje się Twoja cera?
*suche policzki, świecenie w strefie T, rumiane policzki
4. Nie wyobrażasz sobie mieszkać w..?
*poza Polską – na tę chwilę
5. Ulubiona postać z bajek to..?
*pierwsza myśl – Kot Tom i Mysz Jerry, ale… nie wiem! Ja do tej pory uwielbiam bajki, zarówno te książkowe, jak i ich ekranizacje i kreskówki
6. Dostajesz lampę Aladyna, masz trzy życzenia i będą to..?
*mieszkanie dla mnie i dla M., nasza własna knajpka i ...ciiii ;)
7. Ideał faceta co powinien potrafić?
*kochać, doceniać, szanować. I gotować. ;P Mieć w sobie trochę powagi i jednocześnie coś z dziecka. Mam wielkie szczęście, taki właśnie jest mój Mężczyzna :)
8. Twój największy błąd w dbaniu o siebie, to?
*brak systematyczności jeśli chodzi o stosowanie balsamów do ciała ;P
9. Opisz siebie w trzech słowach
*zakochana, nieśmiała, cicha
10. Jaka/ jakie cechy w ludziach najbardziej Cie denerwują ?
*przesadna gadatliwość, dwulicowość, włażenie w strefę intymną
11. Jaka/jakie cechy w ludziach imponują Ci?
*bycie konsekwentnym i swego rodzaju upór, odwaga (której mi brakuje)

Wytrwałaś? Gratuluję ;)

6 komentarzy:

  1. Życzenia identyczne jak moje i mojego mężczyzny hehe:)
    pozdrawiam i obserwuje:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby nam się pospełniały! :)
      Dziękuję :*

      Usuń
  2. narobilas mi ochoty na wypad do zoo :)
    obserwuje i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam na któryś słoneczny weekend :)

      Usuń
  3. Muszę się wybrać do zoo koniecznie :) tak jak koleżance wyżej narobiłaś mi na nie ochoty :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto! :D taki wypad znakomicie poprawia nastrój :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! Sprawiacie mi wielką radość i wierzę, że to co robię, nie jest bezsensowne.

Proszę jednak o niepozostawianie spamu. Uwierzcie, że na pewno do Was trafię, jeśli tylko nie będziecie mnie do tego zmuszać :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...