sobota, 29 czerwca 2013

Kot lubi oszczędzać, czyli o śmiesznie tanich pomadkach.



Nie jestem jakąś wielką fanką pomadek, trochę z tego wyrosłam (za dzieciaka oczy mi się świeciły na widok maminych czerwonych szminek). Moje usta niestety są wiecznie suche, a takie kolorowe pomadki często dodatkowo je wysuszają. Od kiedy stosuję Blistex sytuacja nieco się poprawiła i przy okazji robienia większych zakupów na allegro, postanowiłam, że poszukam jakiejś ładnej pomadki.
Ku mojemu zdziwieniu natrafiłam na śmiesznie tanie pomadki, w różnych kolorach, różnych producentów… Zaintrygowana od razu sprawdziłam, co to. Okazało się, że sprzedawca oferuje na swoich aukcjach nowe, świeże, nieużywane testery pomadek.




Wydaje mi się, że tester powinien zachowywać się tak jak pełnowartościowy produkt, choć pewnie nie zawsze tak jest. Stwierdziłam, że zaryzykuję, co mi szkodzi? I zakupiłam dwie pomadki Astor: Soft Sensation 560 i Color Last VIP 105.



Zacznę od Soft Sensation 560. To lekko brudny róż z karmelowymi tonami, ale nie wiem czy nazwanie go ‘nude’ nie byłoby trochę na wyrost. Wydaje mi się, że jest to chłodny odcień – przełamany właśnie tym chłodnym brudnym różem. Jako osoba o chłodnym typie urody dobrze się czuję z takim odcieniem na ustach. Kolor może nie jest typowo letni, ale mnie to nie przeszkadza ;)



Wykończenie jest raczej satynowe, pomadka nie zawiera drobinek. Lekko sunie po wargach, ma kremową formułę, choć nieco ciężkawą. Jest całkiem wygodna w użyciu, ale raczej nie chciałabym jej nakładać bez lusterka. Nie zbiera się w załamaniach (których mam całe mnóstwo! Taka moja uroda ;)), nie skleja ust. Pigmentacja jest całkiem niezła, ale ja mam z natury dość jasne wargi. Pomadka utrzymuje się ok. 3-4h, ale starcia ze szklanką nie wytrzyma ;) Sama z siebie schodzi równomiernie i nie robi brzydkich plam.  Niestety – nie jest dobrym nawilżaczem, także trzeba pamiętać o pomadkach ochronnych (ja wklepuję Blistex delikatnie palcem, a następnie nakładam normalnie pomadkę Astor, po przygotowaniu warg nie ma problemu z wysuszeniem)
Pachnie jak… szminka ;P Nie jest to nachalny zapach. Opakowania nie jestem w stanie ocenić, ot wygląda jak tester, którym w końcu jest. Trochę bałam się, że dostanę mimo wszystko  używany tester, jednak produkt, jaki otrzymałam był w stanie nienaruszonym. Zatyczka trzyma się świetnie, nie ma szans, żeby samodzielnie (np. będąc luzem w torebce) spadła. Ważna rzecz – z tego co widzę, taki tester ma mniejszą gramaturę. Jak dla mnie jest to plus, bo nie jestem pomadko maniaczką i jest szansa, że szybko zużyję ten produkt.



Za Soft Sensation 560 zapłaciłam około 5 zł. Nie mam pewności, czy pełnowymiarowa pomadka zachowa się identycznie jak tester, ale jestem zadowolona.

Drugą pomadką, na jaką się zdecydowałam jest Color Last VIP 105. To lekko koralowy, łososiowy róż, bardziej intensywny niż pomadka prezentowana wyżej. O dziwo w tym kolorze czuję się również bardzo dobrze, a bałam się, że nie będzie mi dobrze w takim różu.



Pomadka zawiera mikroskopijne drobinki. Jest delikatnie perłowa (gdy zobaczyłam opakowanie, bałam się, że będzie to taka typowa, mocna różowa perła…). Mam wrażenie, że nakłada się ją nieco gorzej, jest bardziej tępa i sucha, ale lżejsza od 560. Nie skleja ust, lecz niestety zbiera się w załamaniach, przez co wolę nakładać ją w mniejszej ilości. Kolor ładnie kryje i nie robi prześwitów. Tak jak poprzedniczka utrzymuje się ok. 3-4h, ale schodzi trochę mniej równomiernie. Nie ma szans, żeby wytrzymała jedzenie i picie. Nie nawilża.
Również pachnie jak typowa szminka, zapach jest trochę kwiatowy, ale prawie niewyczuwalny. Moje odczucia co do opakowania są identyczne jak w przypadku szminki 560.



Za Color Last VIP 105 zapłaciłam ok. 4zł. Nie podbiła mojego serduszka, ale kolor jest całkiem przyjemny.

Zamieszczę jeszcze dwa zdjęcia, jedno z lampą, drugie bez lampy:

Tu widać drobinki w 105, 560 wychodzi tu nieco ceglasto.

Myślę, że to zdjęcie dobrze oddało kolory.

Podsumowując: zakup testerów był dla mnie dość ciekawym doświadczeniem. Szczerze: nie przepadam za mazaniem się testerami w drogeriach. Zakup pozwolił mi w sposób higieniczny przetestować pomadki i to nie na wierzchu dłoni. Za śmieszną cenę mam dwie całkiem fajne szminki w ładnych kolorach. Plusem też jest fakt, że testery są świeże i nieużywane. Na aukcjach internetowych można znaleźć sporo testerów pomadek różnych firm, w różnych kolorach, od 2zł wzwyż.

Co o tym myślicie? Kupowałyście kiedyś testery? Byłyście zadowolone? Czy wolicie kupić pełnowymiarowe pomadki?

piątek, 28 czerwca 2013

"Roboczy", luźny post ;)

Nie wiem, jak u Was, ale u mnie blogger po prostu przechodzi samego siebie. Planowałam wrzucić ten post wczoraj, ale nie wyszło. Nie miałam szans na zapisanie wersji roboczej czy pokazanie podglądu, podczas pisania notki wywalało mi jakieś kwiatki... Nie wiem, co za tym stoi, może jakieś zakłócenia na łączu, czy po prostu to wina bloggera. Teraz znowu jest to samo, mam nadzieję, że wybaczycie, jeśli coś będzie krzywo czy coś, ale naprawdę chciałam napisać parę słów.


Dostałam dwa zaproszenia do zabawy ;) 
Tenebrity nominowała mnie do Liebster Blog Award, za co bardzo dziękuję :) 
Oto jej pytania i moje odpowiedzi:


1. Dlaczego blog, a nie forum, portal, na którym ukazują się recenzje lub samodzielna strona www?
*chciałam mieć miejsce dla siebie, taki jakby mój własny pokój, umeblowany według mojego pomysłu. Mam wrażenie, że na forach internetowych zniknęłabym gdzieś w tłumie. Nie chciałam zakładać konta na portalu, na którym ukazują się recenzje dlatego, że chciałam najpierw się sprawdzić i spróbować tutaj, gdzie nikt mi głowy nie ukręci za drobne błędy czy pominięcie jakiegoś szczegółu… A samodzielna strona WWW? Posiadam, ale nie jest to strona o tematyce kosmetycznej ;) Blog i platforma blogger jest po prostu wygodna, dlatego właśnie na to się zdecydowałam.
2. Dostajesz dwa bony: jeden o wartości 10 zł, drugi 300 zł. Możesz zrealizować je w dowolnym sklepie. Jeden warunek: 1 bon = 1 kupiony przedmiot, bez zwrotu reszty pieniędzy. Co kupujesz?
*O rety, nie wiem! Chociaż… pewnie byłoby to coś „na czasie”, czyli coś do mieszkania. Bon o wartości 10zł poszedłby pewnie na zestaw pocztówek artystycznych z Ikei ;) (zakochałam się w kocie, sowie i morsie, a zawsze jakoś szkoda mi na nie pieniędzy), a ten o wartości 300zł… hm. Może odkurzacz? Mało romantyczne, ale wiem, że odkurzacz będzie nam potrzebny.
3. Twoje plany na najbliższe wakacje?
*szukanie mieszkania ;) być może uda się wyskoczyć gdzieś, podejrzewam, że zdecydujemy się na Zakopane, którego jest nam za mało po ostatnim pobycie rok temu. A jak nie, to morze być może. Albo Mazury, o ile nas komary nie zjedzą. Nic nie jest jeszcze ustalone ;)
4. Coś co zawsze chciałaś mieć (być), a nigdy tego nie miałaś i nie zanosi się, że to dostaniesz?
*Prawidłowo działający, bezawaryjny telefon >.> Nie wiem czemu, wszystkie moje telefony mimo obchodzenia się z nimi jak z jajkiem, szybko kończą swój żywot, albo nie działają prawidłowo. A tak poza tym… Chyba nic.
5. W mojej torebce zawsze jest...
*płócienna torba, portfel, pomadka i kilka wsuwek – to w małej torebce / wcześniej wymienione + kosmetyczka z lekami, lusterkiem i chusteczkami odświeżającymi – to w większej torbie
6. Dostajesz 1500 zł. Wolisz dostać całą kwotę od razu, czy podzieloną na 10 miesięcznych rat?
*Zakładając, że przeznaczyłabym tę kwotę na swoje małe przyjemności – 10 miesięcznych rat.
7. Coś, co umiem samodzielnie świetnie przygotować/zrobić to...
*Zupa cebulowa ;)  i chleb wieloziarnisty.
8. Wybierz dowolny kraj/miejsce na świecie, gdzie chciałabyś spędzić resztę życia.
*Miejsce, w którym odnajdę spokój, w którym zapomnę, co znaczy stres.
9. Co jest Twoim impulsem do działania?
*W zależności od sytuacji tykający zegar i zbliżający się deadline, nastrój drugiej osoby
10. Masz do wyboru: domek z ogrodem na wsi, czy apartamentowiec w wieżowcu w wielkim mieście?
*Pewnie, że domek z ogrodem na wsi… z dobrym dojazdem do miasta :D
11. Zakończmy optymistycznie: co w sobie lubisz?
*To, że naprawdę lubię pomagać innym. I swoje nogi bardzo lubię. ;)

Do kolejnej zabawy zaprosiła mnie Majowa Malaga, za co dziękuję :) Tag polega na wytypowaniu pięciu kosmetyków, bez których nie można się obejść. Zrezygnowałam z oczywistości typu pasta do zębów, żel pod prysznic. 





1.       Coś do nawilżania ust. Moje usta są zwykle przesuszone i szorstkie, dlatego zawsze mam przy sobie coś, co je nawilży. W tym momencie towarzyszy mi Blistex i masełko malinowe z Nivei.

2.       Maski do włosów. Po prostu uwielbiam i nie wyobrażam sobie, by mogło ich zabraknąć w mojej pielęgnacji! Zawsze mam kilka, wybieram jeden rodzaj w zależności od potrzeb włosów. Na zdjęciu mój ostatni hit – Alverde hibiskus i aloes.
3.       Biała glinka. Taka maseczka z białej glinki okazała się u mnie strzałem w 10. Skóra jest oczyszczona, rozświetlona i nawilżona, a ja nie mogę przestać jej dotykać.
4.       Antyperspirant. To jest oczywiste, ale umieszczam tę pozycję w rankingu ze względu na to, że w moim przypadku tylko jeden tego typu kosmetyk się sprawdził i po prostu bez niego jestem jak bez ręki. Nivea invisible for black & white to mój hit! Przy stosowaniu innych antyperspirantów nie czułam się pewnie, a na moich ubraniach pojawiały się nieestetyczne plamy. Teraz nie mam tego problemu.
5.       Maść z witaminą A. Remedium na wszystko <3 i na suche usta, na suche dłonie i pięty, na podrażnienia… ciągle znajduję nowe zastosowania tej niepozornej maści ;)


Oczywiście, jak ktoś ma ochotę, to zapraszam do zabawy :) Vivi? ;> 

Mam nadzieję, że wybaczycie mi tę absencję (nie mylić z abstynencją), no i liczę na to, że kolejny post dodam bez problemów. Po cichu wyznam Wam, że przygotowałam kilka recenzji kosmetyków, a także zaopatrzyłam się w kilka nowości. I zaczynam denkować! Ustaliłam sobie - 10 kosmetyków w pierwszej kolejności. Będę mogła je zastąpić czymś, na co od dawna miałam ochotę ;)

Ah! Zapomniałabym! Vivcia na swoim blogu zamieściła zaproszenie na wyzwanie. Weźmiecie udział? Ja z pewnością tak, spodobały mi się takie zabawy bez żadnej spiny, poza tym sądzę, że temat jest naprawdę świetny i daje duże pole do popisu :) 

Klik!




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...