środa, 21 sierpnia 2013

Przeciwzmarszczkowy krem do twarzy spf 50+ Ziaja Med – warto?



Hej ;) 
Co za szalony dzień! Jeszcze nie ma południa, a ja już biegam i szaleję, i z niczym nie mogę zdążyć... ;)
 
Nie wiem, jak Wy, ale ja raczej unikam słońca i chowam się przed nim. Mam bardzo jasną skórę, która na słońce reaguje mocnym zaczerwienieniem, które potem znika, a ja nadal jestem bardzo, bardzo blada (z wyjątkiem twarzy, tu po prostu pojawiają się piegi, które są ciemniejsze i wyglądają na opaleniznę). Po prostu nie umiem się opalić, a jak próbuję, to od razu cierpię ;) Dlatego też staram się ochraniać ciało filtrami. Twarz też by coś chciała, prawda? Kiedyś po prostu przed wyjściem nakładałam zwykły krem z filtrem, a teraz chciałam coś dokładnie do twarzy. Przeglądałam kremy znanych marek, a ich ceny mnie porażały, tym bardziej, że taki krem zużywa się nieco szybciej. Dlatego bardzo się ucieszyłam, gdy Em na swoim blogu napisała o nowościach Ziaja – trzech kremach do twarzy spf 50+: matującym, przeciwzmarszczkowym i tonującym. Pobiegłam na drugi dzień do apteki i dorwałam jedyny, jaki był. Czyli przeciwzmarszczkowy ;) Ostatecznie przekonał mnie napis: „dla osób w każdym wieku”. Czy jestem zadowolona?




Aqua, Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate (Uvinul A Plus), Ethylhexyl Methoxycinnamate, Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine, Polymethyl Methacrylate (Tinosorb S), Dimethicone, C12-15, Alkyl Benzoate, Glycerin, Triethylhexanoin, Ethylhexyl Triazone, Potassium Cetyl Phosphate, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Hydrogenated Dimer Dilinoleyl/Dimethylcarbonate Copolymer, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Carbomer, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Ethylparaben, Parfum Citronellol, Limonene.


Podoba mi się, że krem był w zamkniętym kartoniku, w którym znajdowała się również ulotka. Jak przy leku. To zwiększyło moje zaufanie i nie mogłam się doczekać, aż wypróbuję kosmetyk. Kupiłam go za 18zł w aptece, jednak był do niego dołączony jakiś inny krem. Tubka mieści 50ml i jest zakręcana – wielka szkoda, bo wygodniejsza byłaby typowa, z klapką. Nie jest przezroczysta, ale pod światło widać, ile kosmetyku zostało.



Zapach kremu przypomina mi klasyczną nivejkę. Ta woń kojarzy mi się z dzieciństwem, bardzo ją lubię, więc ucieszyłam się, że mój nowy nabytek tak pachnie. Krem jest lekko żółtawy, podejrzewam, że to ze względu na filtry. Konsystencja lekka, łatwo się rozsmarowuje, nie bieli. Niestety, nie wchłania się szybko. Po posmarowaniu się czuję krem na sobie jeszcze przez bardzo długi czas. Co gorsza – lepię się. Niestety jakikolwiek makijaż odpada.  




Nie jestem zadowolona z działania. Nie podoba mi się fakt, że na moich policzkach pojawiają się czerwone plamy, mimo krótkich spacerów. Wyglądają, jakbym wyszła na słońce bez żadnej ochrony - na pewno nie jest to podrażnienie czy też uczulenie. Poza tym, niestety, ale po tym kremie błyszczę się niemiłosiernie. Wiedziałam, że nie zapewni mi matu tak jak jego matująca wersja, ale żeby aż tak…? Nie zapchał mnie ani nie podrażnił, ale czułam się, jakbym twarz miała owiniętą folią. Niestety wzmagało to pocenie, w związku z czym byłam nie tylko lepiąca, ale i mokra.
No ale ja, jak to ja, oczywiście stwierdziłam, ze mam za miękkie serduszko i jakoś zużyję ten krem. Pomyślałam o smarowaniu całego ciała, w końcu na tubce było coś o nakładaniu kremu na odsłonięte części ciała ;) Niestety, rozczarowałam się kolejny raz – skóra ciała lepiła się bardziej niż twarz i błagała o natychmiastowe zmycie z siebie tego kremu.



Krótkie podsumowanie dla leniuszków, czyli zalety i wady:
+zapach
+konsystencja
+dobre zabezpieczenie kosmetyku – w kartoniku, który szczelnie owinięty był zaklejoną folią
+cena – w porównaniu z innymi kremami
+nie zapycha
+nie bieli
+/- - niewygodna, odkręcana tubka
-uczucie lepkości
-sprawia, że twarz się świeci
-nie nadaje się pod makijaż
-wystąpienie mocno czerwonych plam po spacerze świadczy o braku ochrony

Żałuję, że krem się u mnie nie sprawdził. Nie mogę wybaczyć mu tego, że tak się po nim lepię – to go całkiem dyskwalifikuje. Jestem naprawdę zawiedziona brakiem odpowiedniej ochrony. Myślałam, że krem spf50+ mi ją zapewni... Znacie? A może inna wersja tego kremu sprawdziła się u Was lepiej?

31 komentarzy:

  1. Mam wersje kremu tonującego i jest tak potwornie tłusta, że nawet po przypudrowaniu ten tłusty film, choć niewidoczny, da się wyczuć na skórze. Niestety nie stała się moim ulubieńcem, a szkoda, bo liczyłam na dobry i niedrogi krem tonujący z wysokim filtrem na lato.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musi być okropne uczucie :/ wersji tonującej nie brałam - bałam się, że będzie dużo za ciemna.

      Usuń
  2. szkoda, że się nie sprawdza .. przynajmniej plus za nie zapychanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby jeszcze ten krem odpowiednio chronił...

      Usuń
  3. Oj szkoda, że Ziaja zawiodła. Sama nie miałam tego kremu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio zawodzi coraz częściej :(

      Usuń
    2. Zgadzam się! Ziaja coraz częściej zawodzi ;/

      Usuń
  4. co do Rimmela, myślę, że każdemu by ten odcień spasował :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, że nie kupiłam. A czaiłam się na niego :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może inne wersje będą lepsze? Niestety ta mi kompletnie nie odpowiada. Bo nie chroni :(

      Usuń
  6. Dostałam całą trójcę i uważam, że te kremy nie są warte zakupu. Matujący nie matowi, a oblepia skórę przez co nie można nałożyć żadnego makijażu nawet mineralnego. Przeciwzmarszczkowy robi to samo. A tonujący jest chyba najgorszy, bo nie dość, że twarz wygląda jakby była posmarowana masłem to jeszcze brudzi ubrania mimo, że na twarzy nie daje żadnego krycia ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielka szkoda - miałam nadzieję, że Ziaja stanie na wysokości zadania i stworzy naprawdę fajną serię. Coraz częściej mnie rozczarowują - szampon, który nie myje, kremy, które zapychają, filtry, które nie chronią :(

      Usuń
  7. Oj, szkoda, że to taki niewypał...
    Ja mam krem (dermika lily skin na dzień), który sprawdza się świetnie pod makijażem, ma elegancki i wygodny szklany słoiczek, nie bieli i w ogóle nie ma tych wszystkich minusów, o których piszesz. Jedyne, co może ci mniej odpowiadać, to filtr spf20... Ale za to ma jeszcze filtr ppd9 i ochronę przed wolnymi rodnikami :)
    Jest też nieco droższy, bo kosztuje ok. 60 zł, ale myślę, że warto go wypróbować, bo u mnie na tyle się sprawdził, że nie szkoda mi tych pieniążków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety moja cera jest kapryśna i ciężko znaleźć krem, który by mnie nie zapychał :( Więc problem w tym, że trochę boję się kupowania droższych kremów, właśnie ze względu na to, że mogą się u mnie nie sprawdzić. Szkoda, że ciężko o próbki albo o odlewki, bo chętnie bym spróbowała, zarówno tego kremu, o którym piszesz, jak i innych, na które nie bardzo mogę sobie pozwolić. Spf20 to nadal wysoka ochrona, więc to już bez różnicy :)

      Usuń
  8. To już kolejna negatywna recenzja tego kremu, jaką czytam. Szkoda, bo lubię Ziaję! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię Ziaję, choć ostatnio zawodzi...

      Usuń
  9. oopss.. nie cierpię takich ulepków :/ szkoda, że się zawiodłaś..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrażenie lepkiej folii na twarzy jest czymś najgorszym, co może być, jeśli chodzi o kremy do twarzy :/

      Usuń
  10. teraz już nie używam tak wysokich filtrów. wystarcza mi latem spf 30

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to dopiero początek mojej przygody z filtrami i od razu taki zawód...

      Usuń
    2. a ja na początku kupiłam anthelios spf 30 a drugi spf 50 i żaden mi się nie spodobał.

      Usuń
  11. Hmn..chyba się na niego nie skuszę.

    P.S. CO do Twojego dylematu odnośnie paletek korektorów pomiędzy Wibo, a Catrice, to szczerze bardziej polecam CATRICE. bo Wibo jest dość tłusty.
    Zestaw korektorów od C. zużyłam już raz, a kupiłam w zapasie kolejne 2 paletki, bo sa naprawdę fajne. Jak kiedyś robiłam zakupy na allegro, to natknęlam się na tani pędzelek (ok.4zł) z Manhattanu i od tamtej pory mój zestaw do zadań specjalnych : PALETKA CATRICE + PĘDZELEK MANHATTAN nie rozstaje się ze mną.:):)

    Nie wiem czy pomogłam, bo wiem, ze Wibo jest tańsze, ale szkodzi bardziej dziewczynom z poważniejszym trądzikiem, a Catrice w ogóle nie pogarsza sytuacji skóry.

    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odpowiedź - ostatnie zdanie pomogło mi zdecydować ;) szkoda tylko, że zwykle trafiam jedynie na testery, ale mam nadzieję, że niedługo uda mi się upolować paletkę Catrice :)

      Usuń
  12. Szkoda, ze się nie sprawdził :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również żałuję, bo pokładałam w nim spoore nadzieje...

      Usuń
  13. moja twarz się nigdy nie opala, ogólnie całe życie jestem blada :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również :) kiedyś bardzo tego nie lubiłam, bo dzieciaki śmiały się ze mnie, że taka blada jestem ;) teraz uwielbiam to w sobie :P

      Usuń
  14. Lepka warstwa i to uczucie duszącej i pocącej się pod kremem cery to dla mnie absurdalny koszmar. Czytałam komentarze wyżej i widzę, że cała seria jest takim niewypałem. Szkoda. Przykro tylko, że się nacięłaś :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam nadzieję, że ten matujący krem uratuje całą serię, ale po komentarzu Kapryska stwierdziłam, że szkoda nerwów...

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! Sprawiacie mi wielką radość i wierzę, że to co robię, nie jest bezsensowne.

Proszę jednak o niepozostawianie spamu. Uwierzcie, że na pewno do Was trafię, jeśli tylko nie będziecie mnie do tego zmuszać :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...