niedziela, 29 września 2013

Kot znowu gdzieś się zawieruszył…



…a spowodowane jest to małym punkcikiem, przystankiem w drodze zwanej życiem. Rok akademicki się rozpoczął, ale w tym momencie studia to coś, co zaprząta mi głowę najmniej. Muszę się pochwalić, no muszę – udało nam się znaleźć mieszkanie. Jest po prostu dla nas stworzone, no po prostu idealne <3 dwa pokoje z kuchnią i łazienką (z wannnnnnną) tyyylko dla nas! Jest jeden mały haczyk: musimy je porządnie wysprzątać. Przewidujemy, że zajmie nam to około 1,5 tygodnia. Od jutra bierzemy się do roboty! :) Mam nadzieję, że zrozumiecie to, że w tym momencie jestem całkiem ‘blogowo nieogarnięta’… Tęsknię za Wami i blogowym światem! Niedługo wrócę :)

Chciałabym też Wam podziękować. Za to, że jesteście, wspieracie, rozmawiacie ze mną korzystając z różnych dróg komunikacji. Zrobiło mi się cieplutko na serduszku, gdy zobaczyłam 5142 wyświetleń (wiem, że dla niektórych to są odwiedziny z połowy dnia…) i 74 obserwatorów. Nawet nie wiecie, jak wiele to dla mnie znaczy. 

W tym momencie częściej można mnie złapać na facebooku oraz ForumBlogerek Kosmetycznych, gdzie serdecznie Was zapraszam :)

Buziaki,
A

sobota, 21 września 2013

Powrót + fotomix + zakupy z DM



Heej :)



Dziś raczej odpuszczę z recenzją i zostawię Was z odrobiną prywaty :D Jak może zauważyłyście, miałam małą przerwę w blogowaniu. Do środy jeszcze z Wami byłam, ale właśnie w środę ruszyłam do Stolicy. W końcu zawiozłam część swoich rzeczy do Ukochanego. Co prawda za mną dopiero jakaś 1/3 tej całej przeprowadzki, ale teraz jest już z górki. Poza tym nasz dobry przyjaciel akurat był w Polsce i miał urodziny, które spędził razem z nami. No dobra, miałam też w planach drobne zakupy, ale co z tego wyszło to już szkoda słów xD



1. Siedzę w pociągu, w wygodnym pociągu! Co więcej - w drzwiach przepuścił mnie rasowy dres. PEJA PONAD PODZIAŁAMI! 
2. Dalej sobie jadę, z moją kotkową torebką :D
3. Początek imprezy :) (dlaczego w Sphinxie w Złotych Tarasach już nie ma wc?!)

 4. To chyba jedyne zdjęcie, które oddało rzeczywisty kolor lakieru piaskowego z GR... Zdjęcie na "maryjce" :)
5. Dzisiejszy powrót, peron 6 jak zwykle, 1,5h czekania na pociąg... Bez winy pkp tym razem ;)

6. Uchlebłam piec! 
7. Jakby ktoś się zastanawiał co to... Włosy nabierają same z siebie skrętu :)
8. "Czy byłeś kiedyś w Kutnie na dworcu w nocy? Jest tak brudno i brzydko, że pękają oczy" lalalalaaa 
9. Tak, noszę skarpetki w żyrafki.

10. Lubię ten kształt, kojarzy mi się z czymś dobrym do jedzenia :) Haha, ja w ogóle mam ciągle jedzeniowe skojarzenia.
11. Metro :D łiiihiii! Spostrzec można moją piękną torebkę z B&BW :D 
12. Czekamy na WKD. Uwielbiam dworzec Zachodni, nie wiem, czemu. I wukadkę też lubię!
13. Wracamy z lasu. Z grzybków :) Obiecana wycieczka się udała!

Jeśli jeszcze nie ziewacie/nie śmiejecie się z moich pseudo zdjęć to zapraszam na dalszą część posta. Udało mi się uprosić przyjaciela o przywiezienie mi kilku kosmetyków z DM. Niestety nie było wszystkich, które chciałam, ale i tak jestem zadowolona ;) + parę kosmetyków, które sama sobie kupiłam.

Coś dla ciała i dla ducha + odżywka się zaplątała ;)
-pianka Facelle (sama kupiłam)
-balsam brazil mango
-krem do rąk z mocznikiem (już go uwielbiam)
-odżywka mango i aloes
-żel pod prysznic ananas
-żel pod prysznic marakuja (zwana owocem pasji)
-krem do ciała brzoskwiniowy
-krem do ciała borówkowy <3
-żel antybakteryjny B&BW - midnight pomegranate <3 oraz japanese chery blossom
-zmywacz do paznokci, pomadka, lakier Inglot (w zaległym prezencie urodzinowym od Arta)
-YC salted caramel (przypomina mi zapach kawy rozpuszczalnej)
-YC lake sunset - boooski! Wiedziałam że mi się spodoba, gdy tylko zobaczyłam go w internecie :D już mi pachnie w pokoju :)

Powiem szczerze, że czaiłam się jak nie wiem co na te woski. Chciałam jednak odwiedzić stacjonarny sklep Świat Zapachów. Niestety mam wrażliwy nosek i specyficzny gust jeśli chodzi o zapachy, a jeśli ktoś mi opisuje jakąś woń, to i tak lipa - muszę powąchać i tyle. Nie mogliśmy znaleźć sklepu. Nalataliśmy się jak głupki, a sklepu nie ma. Odpuściłam. Potem koleżanka zaoferowała się i razem znowu przebiegłyśmy się po podziemiach. I gdy już stwierdziłam, że to bez sensu, nagle przede mną wyrósł szyld "Świat Zapachów" :D ahh, przeznaczenie! Weszłam, a tam... eh no woski przebrane. Nie chciałam przesadzać z ilością, upatrzyłam sobie trzy, z czego tylko jeden był dostępny. Bardzo miły pan za to opowiedział mi historię YC, historię firmy syna twórcy YC, powiedział słówko o podróbkach YC i dorzucił gratis zapałki. Potem poleciałyśmy na szybko do B&BW ;) I ciąg dalszy zakupów z DM:

-ponownie odżywka mango i aloes
-szampon z amarantusem
-szampon przeciwłupieżowy
-szampon z brzozą i szałwią
-odżywka z hibiskusem i aloesem
-maska do włosów brzoskwinia i cytryna
-odżywka figa i perła
-maska figa i perła

Zrobiłam sobie porządne zapasy i tak uzbrojona mogę wkraczać w nowy rok akademicki i nowe mieszkanie! :D

Jak się miewacie? Znacie kosmetyki, które zaprezentowałam powyżej? :>

poniedziałek, 16 września 2013

Koszmar od Isany



Heej :)
Zwykle staram się dobrać tytuł tak, by nie odsłaniał za bardzo moich odczuć odnośnie kosmetyku. Tak, zdecydowanie wolę kuszącą, intrygującą tajemnicę ;P Tym razem jednak stwierdziłam, że to nie ma sensu. Tak bardzo zawiodłam się ostatnio ze 3 miesiące temu na dwufazówce z Bielendy. 



Przemykając na początku wakacji między półkami dworco-zachodniego Rossmanna zauważyłam mleczko do ciała Isana Med do pielęgnacji suchej i wrażliwej skóry. Wzięłam. Dlaczego? Bo potrzebowałam takiego kosmetyku, bo mam suchą skórę, bo skusił mnie napis „mit Olivenol” (oczywiście napis to nie wszystko, szybko zerknęłam na skład – oliwa jest. Biorę.), bo lubię lżejsze balsamy i mleczka na lato, bo cena. A ta była śmieszna wręcz, bo 2,49zł za 250ml. Cena na do widzenia nijak nie wzbudziła moich podejrzeń, a powinna, tak jak powinny wzbudzić je inne opakowania, z uchyloną klapką. Co w nim takiego, że tak go nie lubię?





Opakowanie, w którym znajduje się mleczko, wykonane jest z półtwardego plastiku, powinno być łatwo wydobyć z niego produkt. Niestety tak nie jest. Mimo mooocnego ściskania, mleczko leci jakby chciało, a nie mogło. Muszę wspomnieć też o klapce. Zamyka się tylko pod wpływem silnego uderzenia weń, rzadko kiedy „zaskakuje” tak, jak powinna sama z siebie.
Kolejną kwestią, której nie sposób nie poruszyć  jest zapach, jaki wydziela ten specyfik. Na początku mi się spodobał, wtedy odebrałam go jako zapach delikatny – lekko świeży, troszkę kwiatowy… Ale potem? Nawet nie wiem, jak go określić. Jedyne, co ciśnie mi się na usta to: obrzydliwe, stare mydło. Ta woń jest dusząca, mdła, słodkawo-gorzka, ohydna po prostu. 



Konsystencja. Zawód na całej linii. Myślałam, że z opakowania wyleci lekki balsamik. A tu kosmetyk okazał się bardzo gęsty. Dodatkowo strasznie tępy i kiepsko się rozprowadza, bieli jak sto pięćdziesiąt i się nie wchłania.
Właśnie – nie wchłania się. Mogłam posmarować się wieczorem, a rano być tak samo tłusta :( Błyszcząca i niestety ale śmierdząca. 



No ale ja, jak to ja – dobre serduszko, to i myślę sobie, szansę dam. Przeglądnęłam skład i myślę: na włosy. Dałam. Nie wiem, jak ja wytrzymałam ten smrodek, byłam dzielna, zmyłam szamponem po upływie godziny. Nie polecam :D Nie bardzo chciało się domyć, gdzieniegdzie smutno wisiały strąki zamiast włosów i zapach tego ‘mleczka’ na włosach POZOSTAŁ.


Odstawiłam daleko w zapasy kosmetyczne, ale wpis u Angel odnośnie zużywania balsamów pod prysznicem sprawił, że postanowiłam dać mu kolejną, ostatnią już szansę. Nałożyłam go na wilgotną skórę, mając zamiar spłukać go zgrabnie wodą. Ehm, nie polecam. Nie dało się tego spłukać. Ledwo to domyłam szczerze mówiąc.

Podsumowując: zawód na całej linii. Nie da się tego używać :(

Używałyście? Możecie polecić mi jakiś lekki balsam?

piątek, 13 września 2013

Lakierowy rachunek sumienia



Najpierw ogłoszenie parafialne: założyłam fanpage bloga xD W zasadzie zrobiłam to po to, żeby nie korespondować przy pomocy prywatnego konta, bo wtedy niektórzy nie zdają sobie sprawy, że ja to ja ;) 

No i stało się. Zrobiłam porządek w lakierach, wywaliłam zgęstniałe, stare, nieładne. Wszystko przez Tysię i jej wpis – obiecałam jej prezentację mojej „kolekcji” :D A jak Tysi się coś obiecuje, to wiadomo, nie ma że boli, nawet jak nie ma się czym chwalić :D
Zostawiłam te lakiery, które „jeszcze żyją”, które lubię, których często używam. Moja „kolekcja” jest teraz dość mikroskopijna i baaaardzo mi się to podoba. Wiecie dlaczego? Mogę zaszaleć lakierowo bez wyrzutów sumienia! Mieszkanka lakierowego nie pokazuję, bo to zwykłe pudełko po butach Michnisia ;) Uprzedzam też, że u mnie na próżno szukać lakierów z wyższych półek cenowych, z wyjątkiem Essie - ale to jest wygrana w konkursie ;)

Post przydługi, nie wymagam od Was dokładnego czytania – jeśli któryś lakier się Wam spodoba, to krótki opis znajdziecie przy zdjęciu :)


Czerwienie posiadam trzy i bardzo je lubię. Manhattan 44S dostałam od przyjaciela, który trafił stuprocentowo w mój gust. Lakier Bell nr 407 kupiłam dobre parę lat temu – nadal jest świetny i nic się z nim nie dzieje :) Czerwony pochód (buahaha) zamyka maluszek Miss Selene ze startym numerkiem. Smart Girls Get More nr 159 miał być śliczną brzoskwinką, a na paznokciach jest neonem. I tak mi się podoba ;) Barbra Colour Alike nr 436 jest ze mną chyba dłużej niż Bell, a nadal jest świetny. Czysta czerwona pomarańcza :)



Myślałam, że mam więcej róży, a jednak zostały mi tylko cztery. Miyo Mini Drops nr 129 Masterly Pink zawiera w sobie piękne fioletowe drobinki. Wibo Last&Shine nr 3 to ulubiony lakier Michnisia – oczywiście tylko na moich paznokciach ;) Miyo Mini Drops nr 105 Meditation prezentowałam już na blogu. Żałuję że nie mogłam uchwycić pięknych złotych drobinek w lakierze Wibo, któremu starł się numerek :( bardzo lubię ten lakier, wpada nieco w brzoskwinię.



Fiolety też mam tylko cztery, ale czuję, że to się niedługo zmieni ;) Jak widać lakier Editt nr 1 jest lakierem termicznym. Ma fatalne krycie, ale na białym lakierze wygląda bardzo ładnie. Virtual kupiony w Biedronce za 1,99 nie skradł mojego serca, ale jest przyzwoity. Ale tylko na lakierze bazowym! Kolejny maluch Miss Selene z numerkiem 208 ma trochę więcej czerwonawych tonów, czego nie mogłam uchwycić. Kojarzy mi się z sosem jagodowym ;) Miyo Mini Drops nr 120 Lil Girl to piękny odcień z różowymi drobinkami, choć mam wrażenie, że nie do końca mi pasuje…





Czas  na niebieskości, których okazuje się, mam najwięcej. Smerfny Virtual jest bardzo przyjemny, ale ciężko się zmywa i barwi płytkę paznokcia. Następny lakier jest brokatem, ale odruchowo wcisnęłam go w niebieskie lakiery. To lakier Carla z nr B3. Wszystkim znany Baltic Sand ;) I moja nowa perełka: piaskowy Golden Rose nr 61, kupiony całkiem przez przypadek <3 Następnie granatowy Virtual (na zdjęciu nie widać tej kapki fioletu, którą ma w sobie) i Miss Selene nr 51x (starło się), który jest pięknym duo chromem o mizernym kryciu. Wibo nr 353 bardzo mnie zawiódł, jednak kolor mi się tak podoba, że go sobie zostawiłam. Kolejny lakier to termiczny Editt o numerze 17, z delikatnymi drobinkami. Miss Selene o wytartym numerku ma boski kolor, ale niestety kryje po chyba 3 warstwach. To samo z Miyo Mini Drops nr 106 Blue Fish :( jestem nieco zawiedziona. Ostatnim niebieskim lakierem jest Wibo o nieznanym numerku – cudowny, głęboki granat z pięknymi drobinkami <3





Ku mojemu zdziwieniu mam sporo (no, powiedzmy) zielonych i zielonkawych lakierów. Moim ulubieńcem jest Essie Turquoise&Caicos, który udało mi się wygrać u Saurii. Bardzo podobny do niego jest lakier Virtual, choć ten jest nieco bardziej zielony. Na Miyo Mini Drops nr 133 Crystal Green jestem obrażona – w butelce to cudowny ciemnozielony lakier z drobinkami, mieniącymi się na zielono, niebiesko, fioletowo… Tak świątecznie… Na paznokciach wygląda niestety jak błoto. Limonkowy Wibo nr 318 skradł mi serduszko, jest wesoły, idealny na wakacje. Wibo nr 390 kupiła mi mama pod kolor bluzki XD bardzo go lubię, ale zostawiam go na chłodniejsze miesiące. Natomiast Wibo nr 483 to piękny morski lakier z zielonymi drobinkami i kiepskim kryciem. Najlepiej wygląda jako top na 390. 



Beże to temat, którego nie należy przy mnie poruszać. Za każdym razem marudzę na krycie takiego lakieru. Wibo  nr 396 ma akurat dobre krycie, ale to nie jest beż, jakiego szukam. Miss Selene 209 i Wibo nr 3 to lakiery, których używam jako baza, bo nie kryją nawet po 4 warstwie.



Połączyłam razem żółć, złoto i brąz. Carla nr 37 to lakier, który musiał dojrzeć. Na początku był okropny – nie krył i robił smugi. Teraz jest o wiele lepszy, rozprowadza się bosko i… kończy się! Nie jestem fanką złota solo, jednak czasem nachodzi mnie na złote akcenty. Wibo Glamour Nails nr 5 to piękne zimne złoto. Miyo Mini Drops nr 131 Gold Star jest natomiast bardziej żółtym złotem, jednak nie brak mu uroku. Brąz z Wibo (oczywiście ze startym numerkiem) ma swój urok. Posiada piękne, miedziane drobinki. 



Biele… Ciężko mi znaleźć taką ładną, kryjącą biel. Miyo Mini Drops nr 104 Coco już pokazywałam. Biały Lovely Color Mania jest jednym z lepszych białych lakierów, jakie miałam. Miss Selene 103 kryje, ale jest bardziej mleczny, żelkowy. Natomiast Vipera Bambini nr 2 to piękny, zimowy lakier – biały z pięknym shimmerem <3



Z szarościami nie poszalałam. Jedynie lakier termiczny Miss Match czarny->szary oraz Bell Air Flow bez numerka.



No i moje małe szaleństwa :D Czyli lakiery „niestandardowe”. Dwa toppery z Essence: 11 disco disco i 02 circus confetti. Następnie Ferity Disco Glow – widać, jaki jest gęsty, niestety jestem nim zawiedziona… Golden Rose JJ 110 upolowany przypadkiem… Kurczę, taki ładny jest, a taki problematyczny! I na koniec słynne flejksy z MySecret nr 104. Ulubiony lakier mojej mamy :D 



Z „technicznych” lakierów posiadam bazę peel off Essence i wysuszacz Insta-Dri SH. 

Zrobiłam sobie też wish-listę lakierów, na której oczywiście znalazły się sławne marmurki ;) Ale też inne perełki, także z Golden Rose. Dziś kupiłam sobie piękny brąz (ja i brąz na paznokciach ahaha) z serii Classics i jestem w nim zakochana na amen! 
 
Macie swoje ulubione lakiery? ;> Możecie mi polecić coś ładnego?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...