poniedziałek, 16 września 2013

Koszmar od Isany



Heej :)
Zwykle staram się dobrać tytuł tak, by nie odsłaniał za bardzo moich odczuć odnośnie kosmetyku. Tak, zdecydowanie wolę kuszącą, intrygującą tajemnicę ;P Tym razem jednak stwierdziłam, że to nie ma sensu. Tak bardzo zawiodłam się ostatnio ze 3 miesiące temu na dwufazówce z Bielendy. 



Przemykając na początku wakacji między półkami dworco-zachodniego Rossmanna zauważyłam mleczko do ciała Isana Med do pielęgnacji suchej i wrażliwej skóry. Wzięłam. Dlaczego? Bo potrzebowałam takiego kosmetyku, bo mam suchą skórę, bo skusił mnie napis „mit Olivenol” (oczywiście napis to nie wszystko, szybko zerknęłam na skład – oliwa jest. Biorę.), bo lubię lżejsze balsamy i mleczka na lato, bo cena. A ta była śmieszna wręcz, bo 2,49zł za 250ml. Cena na do widzenia nijak nie wzbudziła moich podejrzeń, a powinna, tak jak powinny wzbudzić je inne opakowania, z uchyloną klapką. Co w nim takiego, że tak go nie lubię?





Opakowanie, w którym znajduje się mleczko, wykonane jest z półtwardego plastiku, powinno być łatwo wydobyć z niego produkt. Niestety tak nie jest. Mimo mooocnego ściskania, mleczko leci jakby chciało, a nie mogło. Muszę wspomnieć też o klapce. Zamyka się tylko pod wpływem silnego uderzenia weń, rzadko kiedy „zaskakuje” tak, jak powinna sama z siebie.
Kolejną kwestią, której nie sposób nie poruszyć  jest zapach, jaki wydziela ten specyfik. Na początku mi się spodobał, wtedy odebrałam go jako zapach delikatny – lekko świeży, troszkę kwiatowy… Ale potem? Nawet nie wiem, jak go określić. Jedyne, co ciśnie mi się na usta to: obrzydliwe, stare mydło. Ta woń jest dusząca, mdła, słodkawo-gorzka, ohydna po prostu. 



Konsystencja. Zawód na całej linii. Myślałam, że z opakowania wyleci lekki balsamik. A tu kosmetyk okazał się bardzo gęsty. Dodatkowo strasznie tępy i kiepsko się rozprowadza, bieli jak sto pięćdziesiąt i się nie wchłania.
Właśnie – nie wchłania się. Mogłam posmarować się wieczorem, a rano być tak samo tłusta :( Błyszcząca i niestety ale śmierdząca. 



No ale ja, jak to ja – dobre serduszko, to i myślę sobie, szansę dam. Przeglądnęłam skład i myślę: na włosy. Dałam. Nie wiem, jak ja wytrzymałam ten smrodek, byłam dzielna, zmyłam szamponem po upływie godziny. Nie polecam :D Nie bardzo chciało się domyć, gdzieniegdzie smutno wisiały strąki zamiast włosów i zapach tego ‘mleczka’ na włosach POZOSTAŁ.


Odstawiłam daleko w zapasy kosmetyczne, ale wpis u Angel odnośnie zużywania balsamów pod prysznicem sprawił, że postanowiłam dać mu kolejną, ostatnią już szansę. Nałożyłam go na wilgotną skórę, mając zamiar spłukać go zgrabnie wodą. Ehm, nie polecam. Nie dało się tego spłukać. Ledwo to domyłam szczerze mówiąc.

Podsumowując: zawód na całej linii. Nie da się tego używać :(

Używałyście? Możecie polecić mi jakiś lekki balsam?

59 komentarzy:

  1. Uh, ja się do isany całkowicie zraziłam, zupełnie nie dla mnie. Z tej firmy używam już tylko zmywacza do paznokci ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z reguły te kosmetyki się sprawdzają, tylko teraz taka wpadka ;)

      Usuń
  2. nigdy nie używałam balsamów z isany i chyba dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, może inne są lepsze :) Ponoć ten z olejkiem arganowym jest dobry... Trzeba wypróbować ;)

      Usuń
  3. no cóż... to linia apteczna więc zapach i konsystencja wg mnie były do przewidzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konsystencja przypomina masło do ciała upchane w butelce, więc nie opisywałabym tego na opakowaniu jako "mleczko do ciała" :) Bez względu na to, czy to linia apteczna, czy nie, kupując mleczko robię to po to, żeby mieć mleczko, a nie... to coś. Nie spodziewałam się kwiatowego czy owocowego zapachu, myślałam raczej że to będzie kosmetyk bezzapachowy lub coś w rodzaju kremu nivea. Zapach jest po prostu nie do zniesienia, niczym nie przypomina zapachu aptecznych kosmetyków :(

      Usuń
  4. Lekki balsam.. a używałaś tych od Farmony maseł do ciała, np. z cynamonem? Albo z joanny owocówek? Ja je lubię i sa właśnie lekkie.
    A co do tej isany to miałam ja kiedyś kupować a teraz cieszę się, że teog nie zrobiłam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jedno masło do ciała Farmony, u chłopaka :) Ale bez szału raczej... Przejrzałam właśnie sobie te balsamy z Joanny (od dawna kuszą kolorowymi opakowaniami i zapachami), ale każdy jeden ma parafinę w składzie :( Moja skóra parafiny nie lubi...
      Ta isana jest juz chyba wycofana, więc uff, nie kupisz! :D

      Usuń
  5. Ja z Isany bardzo lubię kremy, które mogę Ci polecić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi o te półlitrowe? Mam wersję kakaową, jest w miarę, ale też niestety bez szału :/ może inne byłyby lepsze?

      Usuń
  6. Nie używałam, ale chyba będę trzymała się od niego z daleka ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jest już wycofany, więc nic nam nie grozi :D

      Usuń
  7. ułaaaaaaaa. Balsamu nie miałam, mam za to żel pod prysznic, który jest fantastyczny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żele pod prysznic isany uwielbiam :) tyyyle wariantów zapachowych, nie wysuszają, cieszą z każdym prysznicem! :D

      Usuń
  8. Bleah - dobrze wiedzieć, bo akurat zachwycam się płynami do kąpieli by Isana i możliwe że na fali uwielbienia sięgnełabym i po to - także dzięki za przestrogę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w takiej wannie jak Twoja to też bym się nimi zachwycała xD za to polecę żele pod prysznic :)

      Usuń
  9. Buuu ale buble, nigdy nie miałam kosmetyków z serii Med i pewnie w najbliższym czasie na nic się nie skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z serii Med żel pod prysznic z olejkiem pomarańczowym ponoć jest bardzo dobry, ale sama nie używałam :)

      Usuń
  10. Kolejna negatywna opinia, ja jakiś czas temu zastanawiałam się czy nie kupic ale na całe szczęście nie wzięłam.
    dobrze chociaż,że dużo nie kosztował:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wygrzebałam jakoś te dwa pięćdziesiąt i cieszę się, że nie kosztował więcej! Mam nadzieję, że w końcu znajdę swój ideał balsamowy...

      Usuń
  11. dobrze, że rzadko zwracam uwagę na kosmetyki w kiepskiej szacie graficznej - dzięki temu ominęła mnie wątpliwa przyjemność używania tego czegoś :) współczuję przeżyć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No szata graficzna do najpiękniejszych nie należy, ale czasem daję szansę i takim kosmetykom :) aczkolwiek nie było to przyjemne xD

      Usuń
  12. Kiciuniu, a może taki mus?
    http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=54226
    Co ja o nim myślę... Nie używam go codziennie, bo nie lubię codziennie tego samego. Kosmetyki zawsze pod nastrój. ;) Nie wierzę w wyszczuplające cuda itede, ale mnie przyjemnie nawilża, nie śmierdzi mi grejfrutem tylko taką jakąś cytrusową miłą mieszanką i daje uczucie świeżości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko fajnie, tylko... parafina :( Kosmetyki z parafiną mnie najpierw oblepiają, a potem wysuszają jeszcze bardziej :(

      Usuń
  13. nigdy nie miałam .. i raczej się nie skuszę . Ja też bardzo za Wami tęsknię , ale no niestety nie da rady pisać częściej :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiadomo, szkoła i inne sprawy ;* ale pamiętaj o nas! :)

      Usuń
    2. pamiętam pamiętam ;* i dziękuję kochana za życzenia!

      Usuń
  14. Widzę, że masz podobne podejście do kosmetyków jak ja, że jeśli pierwotna rola mu nie wychodzi to dajesz mu szansę w innej dziedzinie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za każdym razem :D Szkoda, że nie wszystkim można dać taką szansę, np nie wiedziałam, co zrobić z okropnym płynem dwufazowym do demakijażu...

      Usuń
  15. ja mleczek do ciała w ogóle nie używam bo nie lubię takich rzadkich konsystencji. wolę masła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masła też lubię, ale akurat szukam czegoś, co szybko się wchłonie :)

      Usuń
  16. Ja generalnie nie używam ostatnio nic do nawilżania ciała, raz w tygodniu peeling kawowy z oliwką dla dzieci i powiem szczerze jest ok, żel pod prysznic a właściwie nazywa się to chyba mydłem pod prysznic - Ziaja sopot spa, nie wysusza mi skóry i nie czuję że jest jakoś szczególnie napięta więc nie odczuwam potrzeby balsamowania ciała, ale może jednak powinnam coś zacząć stosować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja mam trochę suchą skórę - jak się robi zimniej to to bardziej widzę i odczuwam. Chętnie brałabym kąpiele z dodatkiem oliwki czy jakiegoś oleju, ale... nie mam wanny.

      Usuń
    2. Haha,miałam kiedyś podobny problem ale w tym mieszkaniu całe szczęście wanna jest. Ale przecież się przeprowadzasz, nie? W nowym domu nie ma wanny? (:

      Usuń
    3. Takie zawirowania mieszkaniowe mam ostatnio, że w tym momencie śmiało powiem: w nowym domu będzie wanna! :D znaleźliśmy mieszkanie, będziemy mieszkać samodzielnie. U rodziców M. też jest wanna, ale u nich to tak głupio było mi się wylegiwać... Już się śmiałam, że na nowe mieszkanie zrobię zapas olejków do kąpieli i innych płynów :)

      Usuń
  17. oo szkoda , ja nigdy nie używałam i teraz wiem że nie warto :)
    Obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  18. oo a myślałam, że będzie fajny, a tu taki klops...:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale chyba sprawdzę, jak spisuje się balsam z olejkiem arganowym :D

      Usuń
  19. O kurczę, mam wrażenie że ten balsam miał na celu pozostawienie na ciele jednej wielkiej tłustej warstwy tylko nie wiem po co. Jakaś totalna porażka, ale powie Ci, że na prawdę wiele razy dawałaś mu szansę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba mam za miękkie serce :D Ale nie wybaczę mu tej tłustej warstwy, obrzydliwość :<

      Usuń
  20. Nie miałam okazji próbować ale jakoś nie przepadam za kosmetykami Isany. U mnie zwykle się nie sprawdzają.

    OdpowiedzUsuń
  21. To dobrze, że się na niego nie skusiłam... Posiada większość cech, które nie znoszę w balsamach - ma okropny zapach, długo się wchłania i pozostawia skórę tłustą.
    Mogę z całego serduszka polecić Ci musy z Farmony - przepięknie pachną, ekspresowo się wchłaniają i dobrze nawilżają skórę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam mus mango i brzoskwinia :) był naprawdę boski i baaaardzo wydajny, długo go męczyłam :D

      Usuń
  22. Dobrze, że nigdy na niego nie trafiłam i dobrze, że ostrzegasz. Będę omijać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiem, czy jest jeszcze w Rossmannach, skoro był w cenie na do widzenia... Ja płakać nie będę!

      Usuń
  23. Oj, współczuję! Rzeczywiście wydaje się nieciekawy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pamiętam czy kiedykolwiek w ogóle miałam gorsze smarowidło do ciała :(

      Usuń
  24. hahaha no cóż cena chyba tutaj zrobiła swoje :D ale najważniejsze ,że próbowałaś , widocznie po prostu jego NIE DA się polubić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze jest to, że stoi na moim biurku i NIE WIEM, CO Z NIM ZROBIĆ xD zastanawiam się, czy do czegoś by się przydał, może lakierki nabłyszczy

      Usuń
  25. Ale klapa... Słyszałam dobre opinie o Isanie, widać nie w tym wypadku :P. Z lekkich balsamów polecam mus do ciała od Perfecty. Szybko się wchłania, a ten z zieloną herbatą pachnie przepięknie :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Isanę ogólnie nie narzekam, bardzo lubię ich żele pod prysznic czy inne takie :) Ale to mleczko po prostu nie-wysz-ło.

      Usuń
  26. Nie używałam i na pewno używać nie będę. Takim bublom serdecznie dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  27. Z isany miałam i lubiłam żele pod prysznic :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! Sprawiacie mi wielką radość i wierzę, że to co robię, nie jest bezsensowne.

Proszę jednak o niepozostawianie spamu. Uwierzcie, że na pewno do Was trafię, jeśli tylko nie będziecie mnie do tego zmuszać :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...