wtorek, 14 stycznia 2014

Odczuć na własnych włosach... Przeproteinowanie.



Do tej pory przeproteinowanie włosów było dla mnie swego rodzaju mitem. Powiem więcej – nie bardzo w nie wierzyłam, dopóki nie poczułam tego na własnej skórze. A raczej włosach… Dziś post „do czytania” ;)

Jak się zaczęło?
Zaczęło się od tego, że mimo pielęgnacji włosów, ich stan się pogorszył. Nie olejowałam ich (jeśli już, to sporadycznie), ale zawsze po myciu nakładałam odżywkę lub maskę, choć na chwilę. Mimo tego wyglądały tak, jakbym myła je byle jakim, silnym szamponem, a potem suszyła gorącym nawiewem. Byłam przekonana, że to raczej kiepskie odżywki/maski. Ale problem nie zniknął, kiedy zaczęłam stosować inne kosmetyki, szeroko polecane przez włosomaniaczki. Bałam się, że będę musiała skrócić włosy – co byłoby traumatycznym przeżyciem. Pal sześć, że okropnie suche końcówki. Ale robił mi się obrzydliwy, niemożliwy do rozczesania dred tuż nad karkiem. Nie pomagało delikatne wiązanie włosów, zabezpieczanie, chowanie włosów pod czapką. A dred wyjątkowo uciążliwy, co udało mi się go rozczesać, to za chwilę plątał się jeszcze bardziej.  Włosy wyglądały na nieszczęśliwe…Na nieszczęśliwe, brzydkie siano :(

Jak domyśliłam się, że chodzi o nadmiar protein?
Ano ‘dobrze się stało’, że akurat Orlica wrzuciła na swój blog rozpaczliwy post:

Poskładałam puzzle w całość i dotarło do mnie, że:
-niedawno laminowałam włosy żelatyną (dokładnie w listopadzie, po tym zabiegu błyszczały jak nigdy!)
-moje włosy zawsze lubiły proteiny, a ja ich im nie żałowałam.
Popędziłam do łazienki i co się okazało? Tylko jedna, jedyna odżywka nie miała w składzie żadnych protein. Cały czas po laminowaniu, dostarczałam ich włosom. Były w maskach, odżywkach… 

Zabrałam się do roboty…
…ale zanim to zrobiłam, przestraszyłam się, że jednak nic z tym nie zrobię, a włosy trzeba będzie ściąć. Potem ochłonęłam i doszłam do wniosku: emolienty i nawilżacze. Schowałam wszystkie odżywki i maski z proteinami. Tak jak pisałam wcześniej, zostawiłam tylko jedną odżywkę bez tego składnika, ale z zamiarem stosowania jej jak maskę. Zaczęłam od olejowania – nałożyłam ulubiony olej awokado (potem dowiedziałam się, że również zawiera proteiny) i przesiedziałam z nim na włosach ok. 3h. To długo, jak na mnie. Z reguły moje włosy lubią maksymalnie godzinne siedzenie w oleju ;) Po tym czasie zmyłam olej resztką szamponu Alverde i nałożyłam odżywkę z hibiskusem, również Alverde. Chyba z godzinę trzymałam ją pod ręcznikiem ;) Gdy wszystko zmyłam, miałam wrażenie, że to nie są moje włosy. Przede wszystkim rozczesanie nie stanowiło już problemu. Dreda już nie było. Wiadomo, że po jednym takim zabiegu włosy nie są idealne, ale widziałam naprawdę dużą poprawę. To sprawiło, że dostałam kopa.

Mój włosowy arsenał
Oleje: Oliwa z oliwek, awokado (małe ilości, raczej sporadycznie), makadamia
Szampony: Alverde z brzozą i szałwią (żeby wykończyć) oraz Alverde przeciwłupieżowy
Odżywianie: odżywka Alverde hibiskus i aloes, odżywka Balea mango i aloes.

Nie ma tego dużo, wiem. Ale w tym momencie czuję, że niewiele potrzeba moim włosom, by doszły do siebie, a kluczem do sukcesu jest równowaga. Mam nadzieję, że już niedługo będą takie, jak dawniej: mocne, błyszczące i bezproblemowe :) 

Jeśli macie podobny problem, radzę przyjrzeć się składom kosmetyków. Może właśnie w tym tkwi problem i wcale nie trzeba drastycznie skracać włosów? A może miałyście podobny problem i udało Wam się go rozwiązać?


31 komentarzy:

  1. Raz zafundowałam sobie przeproteinowanie i od tej pory starannie sprawdzam co znajduje się w składzie masek i odżywek i unikam tych, które są bombą protein :) Cieszę się, że włosy dobrze zareagowały na dawkę nawilżaczy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A teraz stres, temperatura i fakt, że nie poświęcałam im zbyt dużo uwagi, 'zaowocowało' pogorszeniem stanu... Załamuję ręce. Czekam tylko na nieco wolniejszy czas i postaram się poświęcić włosom więcej czasu!

      Usuń
  2. Biedactwo. Wiem co przeżywałaś, na szczęście udało mi się wyjść z tego i tobie też :)
    Olejowanie podstawa! kiss :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym rozciągnąć dobę :(
      Ale wiem, że moje włosy znów będą piękne! :) :*

      Usuń
  3. Wiesz, że nie miałam pojęcia, że coś takiego w ogóle istnieje jak przeproteinowanie włosów :P Jestem ciekawa czy i moim to nie dolega , ale chyba nie . Ostatnio żałowałam sobie odżywek i maseczek przez wyjazd i brak czasu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, Ty masz przepiękne włosy! Przede wszystkim gęste, grube i zdrowe :)

      Usuń
  4. Nie jestem włosomaniaczką i szczerze, nie sprawdzam składu tego, co kładę na włosy, a po ich stanie wiem czy lubią dany produkt czy nie. Chyba będę się musiała bliżej przyjrzeć używanym do włosów kosmetykom :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie zdarzyło mi sie jeszcze przeproteinowac wlosow. staram sie z niczym nie przesadzic... choc wydaje mi sie, ze kiedys je sobie z lekka przenawilrzyłam, bo byly jakies takie gumowate i wilgotne, jakby w ogole nie chcialy wyschnac...

    OdpowiedzUsuń
  6. O kurczę, pierwsze słyszę. Warto wiedzieć

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszę się, że problem się rozwiązuje i niedługo znowu będziesz miała piękne włosy :)
    Moje włosy lubią proteiny, ale jeszcze ich nie przeproteinowałam (mam nadzieję, że to się nie wydarzy). Robię wszystko z umiarem, jak daję więcej protein to dorzucam zawsze coś nawilżającego i tak to się równoważy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się przeproteinować włosów, ale po Twojej akcji chyba przyjrzę się bliżej składom odzywek jakie mam w łazience :)

    OdpowiedzUsuń
  9. na szczescie mnie jeszcze cos takiego nie spotkalo , nie zazdroszcze :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też moje trochę przeproteinowałam, bo chciałam wykończyć ogromną puszkę maski algowej :/ Ale juz koniec, teraz nawilżanie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Narazie mnie to nie spotkało, ale jestem chyba na "dobrej drodze"

    OdpowiedzUsuń
  12. W sumie nigdy nie zwracam szczególnej uwagi na skład. Mam nadzieję, że jednak nie dojdzie do przeproteinowania :P A też miałam tę odżywkę Alverde z hibiskusem i ją lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. chyba zacznę sprawdzać skład

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie ma to jak oleje, działają cuda według mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze jest to, że podświadomie wrzucam je do worka "uciążliwe w użyciu", choć wcale takie nie są... :<

      Usuń
  15. Ja się cieszę, że jeszcze mnie przeproteinowanie nie dopadło! Ale oby pomogło i raz dwa doszły do siebie ;P

    OdpowiedzUsuń
  16. przydatny post :D
    zapraszam do mnie, może zaobserwujemy siebie:
    http://locastrica.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. o ja :D pierwsze słyszę o czymś takim jak przeproteinowanie :D powodzenia w odzyskiwaniu zdrowych włosków! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Że tak ujmę o kurcze zainteresowałaś mnie, muszę zgłębić ten temat i przejrzeć składy moich kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dotąd nie byłam "ortofoksyjną" włosomaniaczką, a składy sprawdzałam pobieżnie raczej... Teraz muszę to zmienić, szczególnie gdy wiem, co mi szkodzi :/

      Usuń
  19. Oleje nie mają protein takich które mogłyby przeniknąć do włosa :)
    mają proteiny niehydrolizowane czyli nie wnikną nam we włosy, a więc oleje to po prostu emolienty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za sprostowanie! :) właśnie niedawno zostałam pouczona, że ten z awokado ma proteiny, ale JAKIE, to już się wtedy nie dowiedziałam ;) juhu, nakładam więc ulubiony olej bez bólu! :D

      Usuń
  20. w takim razie muszę przyjrzeć się lepiej moim odżywkom, bo coś ewidentnie moim włosom nie pasuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie zobacz - może to rzeczywiście nadmiar protein, a może to zupełnie coś innego... W każdym razie, na pewno warto sprawdzić!

      Usuń
  21. Aż ciężko uwierzyć, że nadmiar troski o włosy może im zaszkodzić. Szkoda, że nie dałaś zdjęć jak twoje włosy wyglądały po przeproteinowaniu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdopodobnie zaktualizuję post - poprawa nastąpiła szybko, ale teraz włosy znów nie wyglądają dobrze...

      Usuń
  22. moje włosy ostatnio również przechodzą jakiś trudny okres. muszę chyba zmienić cały "program pielęgnacyjny" i wyzerować to, co do nich dociera, zacząć zabawę od nowa. może to coś da, bo zmiany kosmetyków niestety nie są skuteczne :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę powodzenia zatem :) chyba muszę na spokojnie pomyśleć i dobrać odpowiednie kosmetyki do moich włosów, które jak na złość, zaczęły do tego wypadać w szalonym tempie... :(

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! Sprawiacie mi wielką radość i wierzę, że to co robię, nie jest bezsensowne.

Proszę jednak o niepozostawianie spamu. Uwierzcie, że na pewno do Was trafię, jeśli tylko nie będziecie mnie do tego zmuszać :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...