poniedziałek, 24 lutego 2014

A mnie zimy jest mało...

... pewnie większość z Was spadła z krzeseł po przeczytaniu tytułu :D No dobra, nie jest mi mało - wszystko przez dobór kolorów ;)

Dziś przedstawiam moje w zasadzie pierwsze jako-takie zdobienie, które wykonałam metodą stemplowania. Jestem zakochana totalnie w tej metodzie i wybaczcie, ale szykuje się nawał postów o tej tematyce :D Wybaczcie też to, że daleko temu do doskonałości, ale dzielnie ćwiczę!




Kolory, jakich użyłam, skojarzyły mi się właśnie z zimą i natychmiast wywołały chęć kolacji przy świecach, gdy na zewnątrz sypie ;))


Nadal walczę z moimi skórkami - nawilżam je i odsuwam. Trochę boję się całkowicie je wyciąć.


Spiłowałam paznokcie na krótko (śmieszy mnie na zdjęciu powyżej paznokieć palca wskazującego - wygląda na półokrągły, a był spiłowany na kwadrat o lekko zaokrąglonych rogach ;)) i tego będę się trzymać. Wiem, że mam małą płytkę, trudno - mam wrażenie że w moim przypadku takie krótkie paznokcie nie łamią się tak często ;))

źródło
Jakiś czas temu (zanim paypal nie zwariował) zamówiłam tę płytkę z buyincoins. Wiem, że to nie jest oryginał, ale jak dotąd nie mam zastrzeżeń :) trzeba ćwiczyyyć! Mam ochotę na płytki z born pretty store ale nie mogę ich zamówić :(


Lakiery, których użyłam:
-Miyo, Coco (2 warstwy)
-Vipera Bambini 02 (1 warstwa)
-Colour Alike, Strażnik Teksasu

Muszę koniecznie poćwiczyć robienie zdjęć paznokciom :>

Trzymajcie się cieplutko!


niedziela, 23 lutego 2014

Umilacze warszawskiego spotkania

Nadszedł czas na przedstawienie upominków, które otrzymałam podczas warszawskiego spotkania. Dziękuję firmom, które przekazały kosmetyki :) Niewielka ilość czeka na swoją kolej, większość jest już w użyciu. Spodziewajcie się recenzji!

PartyLite (truskawkowa świeca właśnie topi się w świeczniku wypełniając pokój pięknym aromatem):



Avene (jestem ciekawa, jak się spiszą kosmetyki, które otrzymałam. Wprawdzie są to próbki, ale czytałam tyle rozbieżnych opinii, że mam nadzieję, iż chociaż odrobinę rozjaśnią mi sprawę):



Craft'n'beauty (czyli dziecko naszych blogowych koleżanek :) bardzo się cieszę, że będę mogła wypróbować wosk i listek peelingujący -> czuję, że apetyt wzrośnie w miarę jedzenia ;)):



Beczka Prezentów (I Alicjowa bransoletka :) teraz tylko pobiec za białym królikiem):



Clarena (jestem bardzo ciekawa tych kosmetyków...):



Palmer's (i olejek, który pomoże dojść dwóm sucharom do porządku):



Goodies (i jeden z moich ulubionych zapachów YC ^^):



Biały Jeleń (Michr się śmiał, że żeby stosować ten żel, muszę stać się aktywna. Ha, ha...):



Dermedic (i płyn micelarny, który pachnie zupełnie jak Pink Sands YC ^^;):



MarokoSklep.com (dwa oleje, których pragnęłam już od dawna, glinka i krem z olejem arganowym ---> szczęśliwy kot, to piękny kot):



Tołpa (intensywnie stosuję już koncentrat antycellulitowy :D wyeliminuję dziada!):



Orientana (w zasadzie nie ruszyłam jeszcze tylko maski pod oczy... krem i balsam ratują mi życie od tygodnia :)):



Bath & Body Works (i balsam o moim ukochanym zapachu <3):



Macadamian Oil (już olejek wszedł w użycie. Szczerze mówiąc spodziewałam się delikatnych, orzechowych zapachów, a ten olejek pachnie jak... perfumy mojej pani doktor :D):



I loteria :)

OPI - A Womans Pragueative (Nie spodziewałam się, że ten kolor będzie tak ładnie współgrał z moją skórą. Poza tym... pisk! mój pierwszy OPI!):



Zaproszenie na zabieg do Essie Nailbaru (niah niah niah, zawsze mam wymówkę, by się nie rozpieszczać, teraz nie mam wyboru :)):



MagicBox Clothes - koszulka (zobaczycie ją jeszcze w pełnej krasie, szykuję stylizację :> dziękuję Domi, że zechciałaś się ze mną wymienić :*):


Jeszcze raz dziękuję Oli i Dziewczynom za wspaniały dzień :) Do następnego! 


wtorek, 18 lutego 2014

Relacja z warszawskiego spotkania blogerek...

...czyli jak pomimo rzucanych pod nogi kłód spotkać się w wybornym towarzystwie w szczytnym celu!

Wszystkie zebrałyśmy się o 15 lutego o 15:00 w Pochwale Niekonsekwencji. To urocza knajpka na warszawskiej Ochocie – tam miało miejsce poprzednie spotkanie, w którym brałam udział. Można dobrze zjeść i dobrze wypić ;) Spory wybór piw, kaw, kanapek na ciepło, tostów, tart.



Spotkało się nas 13, niestety dwie osoby nie dotarły. Lista uczestniczek:
Ola http://hidiamond.blogspot.com/ 


Gdy już wszystkie zajęłyśmy miejsca, pojawiły się przesympatyczne panie z Palmer's, by zaprezentować produkty. To jest moje pierwsze spotkanie z tą firmą, a już jestem zauroczona! Bardzo spodobał mi się treściwy scrub do ciała – chętnie się w niego zaopatrzę ;) Mogłyśmy powąchać, obmacać, pomiziać się nimi.


Po tej ciekawej prezentacji pojawiła się pani Renia z marokosklep.com. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to nieskazitelna uroda pani Reni. Jak się później okazało, w ogromnej mierze przyczyniła się do tego pielęgnacja naturalnymi, marokańskimi kosmetykami. Sama prezentacja zrobiła na nas duże wrażenie. Pani Renata dysponuje sporą wiedzą, którą dodatkowo mogła poprzeć doświadczeniem. Szczerze mówiąc, do tej pory z dziewczynami trajkoczemy na fb o prezentacji, sklepie i kosmetykach :D Dodatkowo dałam się namówić na kreski wykonane kohlem. Czułam się, jakbym miała publicznie się rozebrać, bałam się ostatecznego efektu (nie cierpię kresek na dolnej linii rzęs oraz linii wodnej) oraz tego, że wszystkie oczy zwrócone są w moją stronę. Jednak końcowy efekt bardzo mi się spodobał (a Michr ogłosił, że kupi mi niezwłocznie takie cacko xD).


Dotarły do nas także Gosia i Patrycja, które niedawno zrealizowały swoje marzenie i stały się matkami swojego przedsięwzięcia – Craft'n'beauty. Opowiedziały o swoich produktach, czym zachęciły wiele z nas do złożenia zamówienia. Bardzo kibicuję dziewczynom – to co robią, to magia!

Wystąpiła także Paulina, która poleciła nam portal Beczka Prezentów. To miejsce, w którym znajdziecie mnóstwo pomysłów na prezenty, zarówno hand made, jak i gotowych. Do tego każdy z nas może zostać współtwórcą portalu! Świetny nomen omen pomysł ;)

Last but not least. Najwspanialszy gość przybył wraz ze swoim tatą. Odwiedził nas Staś – tak, ten Staś, dla którego zbierałyśmy korki oraz zorganizowałyśmy loterię. Słodziak trochę się wstydził – tyle nowych cioć :D 



Z każdą chwilą upewniałam się jeszcze bardziej, że to, co robimy naprawdę ma sens i warto było, mimo wszystkich kłód rzuconych pod nogi przez osobnika zamieszania, opryskliwych i nieżyczliwych osób z korporacji, hejtów. To stało się nieważne, wręcz śmieszne. A my uzbierałyśmy ponad 600zł! O Stasiu i całej akcji możecie poczytać tu: Korek dla Stasia.

Nasi sponsorzy:

Sponsorzy loterii:


Bardzo dziękuję dziewczynom, wspaniale było Was zobaczyć i spędzić miło czas, który zleciał o wiele za szybko! Dziękuję też Marcie oraz Maladze za możliwość udostępnienia zdjęć. Najbardziej jednak dziękuję Oli – za cierpliwość do mnie i za wspaniałą organizację :)
Oby do następnego!

poniedziałek, 17 lutego 2014

Nawilżenie? Poproszę!

Mam problem z cerą. I doborem odpowiedniego kremu. Sprawa przedstawia się tak: policzki przesuszone, strefa T przetłuszczona + na czole, przy linii włosów i przy skrzydełkach nosa łuszcząca się skóra. Te suche skórki nie dają mi żyć :( Jeszcze rok temu nie widziałam potrzeby, by stosować krem do twarzy, teraz nie wyobrażam sobie bez tego pielęgnacji...


Krem-żel Hydra Booster Proffesional z Eveline dostałam od As, ale z ręką na sercu - przyglądałam mu się już wcześniej i miałam zamiar go zakupić, gdy skończy mi się poprzedni krem. Czy poradził sobie z moją dziwną i kapryśną cerą?


Nowa formuła kremu-żelu oparta na aktywnym kompleksie nawilżającym wiąże i zatrzymuje cząsteczki wody bezpośrednio w głębokich warstwach skóry oraz przywraca naturalny zapas wilgoci w naskórku. Unikalna, lekka i orzeźwiająca konsystencja zapewnia przyjemne uczucie świeżości przez wiele godzin.



Firma bardzo zadbała o zabezpieczenie produktu: folijka, hologram zabezpieczający na kartoniku, a pod nakrętką czekała na zerwanie warstwa folii zabezpieczającej. Super!



Zgodzę się z faktem, że konsystencja kremu nie jest taka typowa. Jest jak wymieszanie kremu z żelem, leciutka, łatwa w aplikacji. Zapach jest świeży, jakby morski (?), mnie jednak się podoba.



Działaniem nie jestem już tak zachwycona. Niby wchłania się ładnie, ale zostawia lekki film na skórze. Zgodzę się, że orzeźwia, to akurat dzięki konsystencji i zapachowi. Jeśli chodzi o makijaż, to na dwoje babka wróżyła: czasem bez problemu nakładałam podkład na ten krem, a czasem ten sam podkład się rolował.



Nawilżenie w porządku, jednak nic na dłuższą metę, raczej doraźnie. Pod koniec użytkowania spłatał mi psikusa: po nałożeniu moja twarz wyglądała, jakbym wsadziła ją do garnka z barszczem czerwonym. Ja już raczej się na niego nie skuszę, początki całkiem przyjemne, ale na koniec pokazał rogi!



OT1: jutro spodziewajcie się relacji ze spotkania blogerek!
OT2: rozłożyło mnie niemiłosiernie...

sobota, 8 lutego 2014

Koci week (1)






Podumałam i stworzyłam. Chciałam mieć w końcu na swoim blogu coś na kształt foto-mixa, ostatnio obejrzanych filmów, ostatnio przeczytanych książek, etc. Taki mój kawałek świata. Stwierdziłam, że złożę to wszystko w jeden cykl. Nie będę miała poczucia, że nabijam posty, a przy okazji będę miała małe podsumowanie tygodnia ;)
 
Zdjęciowo:



Mamy wszystko, czego potrzebujesz? Tak, oprócz wykwalifikowanych pracowników… 2h siedzenia i czekania w kolejce, jak się ruszyło – wypisanie papierka zajęło 4 minuty…  Żeby było śmieszniej – jak weszliśmy, przy jednym stanowisku siedziała cała rodzinka, która musiała poznać chyba wszystkie oferty. Po załatwieniu naszej sprawy poszliśmy jeszcze na zakupy, które zajęły nam ponad godzinę. Wracając, przechodziliśmy koło tego salonu. Ta rodzinka nadal tam siedziała… 


Szaszłyki na poprawę humoru ^^ „innowacyjna” metoda mojego Michniorka :D Jejku, jakie pyszne były… Dorobiłam do nich sos tzatziki :)



Nowe firmoowki z przymrużeniem oka ;) 



Uwaga, zdjęcie POZOWANE! Generalnie to Miś ma nowe dziecko, którym musi się zajmować, a ja czasem mu przeszkadzam  :D



Asia zrobiła genialne kanapeczki :3 



Widok na moje ulubione osiedle z okna mieszkania babci M. 



Nasze odkrycie. Bardzo fajne napitki, szkoda, że nie mam pojęcia jak smakują w drinkach :) Ale i bez tego są naprawdę fajne, szczególnie "margarita". 


A tu z kolei MOJE nowe dziecko <3 



Potwóóóóór



Ja tam widzę wesołego uśmiechniętego… pseudo-muppeta xD



Daleka droga do domu…

Deserek! <3 Moja mama zabawiła się w detektywa i wyszukała jeden, jedyny, ostatni egzemplarz :)



Filmowo:


http://www.filmweb.pl/film/Zobowi%C4%85zanie-2012-637112
źródło

Włączyliśmy ten film, bo… nie działał nam „Hobbit” xD W sumie nie żałuję – jest całkiem niezły. I jest Tim Roth :D Oceny na filmwebie są dość niskie. Jednak rzadko kiedy się tym kieruję. W ten sposób odkrywam całkiem fajne filmy, lub wręcz przeciwnie – kompletne szmiry. Aha, ten film to nie thriller, a raczej sensacja ;) Na nudny wieczór może być. Fani angielskiego akcentu powinni być zadowoleni ;)

Książkowo:

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/35599/milion-malych-kawalkow
źródło

Jestem w połowie… Niestety nie miałam czasu na czytanie niczego, poza notatkami :( Na razie mogę powiedzieć tyle: mocna i niestety czasem dołująca. Jednak ciężko się oderwać… To autobiograficzna relacja z pobytu na odwyku. Dziwnie czułam się, czytając to, a jednocześnie słysząc rozmowę trzech osób będących na podobnej terapii - usiedli niedaleko mnie w skm i nie potrafili rozmawiać szeptem. Podczas czytania tej książki włącza mi się myślenie, które mogłoby być przydatne na poprzednim kierunku moich studiów. Nie chcę do tego wracać. Za to spytam o lekką książkę, która ostatnio Was ujęła :)

Muzycznie:



Domyślam się, że mało która z Was lubi taką muzykę… Ja jestem wielką fanką twórczości Maynarda Jamesa Keenana, po prostu go bezwarunkowo uwielbiam :) Ostatnio robiąc porządki na starym laptopie, natknęłam się na ten utwór i tak towarzyszył mi przez cały ostatni tydzień ;) Kocham to drugie dno w tekście. A może są tu jakieś Toolo- i APC-maniaczki? :>

Kosmetycznie:

źródło
 
Dopiero co kupiłam, a już jestem niesamowicie zadowolona. Lirene City Matt w kolorze 203. Recenzja się pojawi, a jakże, ale oczywiście za jakiś czas. Kosztował mnie 14,99zł w Rossmannie :) Dzięki niemu miałam co robić podczas 45-minutowego oczekiwania na autobus. 3/4 tego czasu wybierałam kolor ^^.

Odkrycie tygodnia/ME WANT:


Lakiery Dance Legend… Już planujemy z Olą obrabowanie banku. Nie dość że są śliczne, to w dodatku z Rosji :D i nie wiem, który fakt bardziej mnie jara, hahaha :D 

źródło  
 Dodam jeszcze, że znów cierpię z powodu obniżonego nastroju. Aktualnie szukam jakiejś dorywczej pracy i jestem załamana... I marzy mi się powrót do czerwonych włosów. Czuję się teraz jakaś taka niewyraźna. :<

A jak Wam minął tydzień? 



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...