niedziela, 18 stycznia 2015

Tym razem coś dla ducha: Mango Peach Salsa

Spokojnie, jestem, jestem :) Trafiło mnie coś, przy czym cierpi wielu studentów – oczywiście chodzi o sesję. Wprawdzie mam tylko 4 egzaminy, jednak samych zaliczeń po prostu milion, a jedno trudniejsze od drugiego. Więc tak jakby mnie nie ma, ale niedługo wrócę ;) Dziękuję też wszystkim tym, którzy w ostatnim czasie dołączyli do grona moich obserwatorów!

Dziś niedziela, dla mnie to chwila wytchnienia, na ogół. Bo niestety nie dziś. Jednak chcąc zaznaczyć tu swoją obecność chociaż częściowo, przybywam do Was z czymś, co towarzyszy mnie – i wielu innym osobom – na co dzień. Zapachy.
Stałam się zapachomaniaczką. Głównie dzięki Oli HiDiamond, bo to właśnie ona pozwoliła mi poznać różne ciekawe, niedostępne w Polsce zapachy. Nie tylko Yankee Candle, choć chyba ta marka jest najpopularniejsza, jeśli chodzi o zapachy. Z moim nosem jest dość ciężko, bo czasem odbieram zapachy zupełnie inaczej niż większość osób...




Na dziś wybrałam zapach Yankee Candle - Mango Peach Salsa. To moje drugie podejście, nasz romans jest niestety dość burzliwy i nadal nie wiem, co myśleć o tym zapachu.

Splątane w tanecznym uścisku i poruszające się w rytm salsy owoce tworzą wokół siebie nastrój cudownej, letniej egzotyki. Salsa sporządzona z dojrzałych cytrusów, soczystego mango, uwodzącej słodkim nektarem brzoskwini to prawdziwy, tropikalny koktajl, dla równowagi doprawiony szczyptą różowego pieprzu i pobudzającego imbiru. Owocowy taniec, owocowy shake, owocowa przygoda przeżywana na rajskiej plaży. Po prostu – doskonale skomponowany, pięknie pachnący, w pełni naturalny wosk Mango Peach Salsa, który zaprasza do tańca, karmi ciało i uwodzi zmysły obietnicą egzotycznych wakacji. - źródło: goodies.pl

Pamiętam, jak kupiłam ten wosk. Na sucho wydał mi się przepiękny, byłam bardzo zadowolona. Po powrocie do domu od razu odpaliłam, więcej niż zwykle – 1/3 wosku. Zwykle wrzucam do kominka ćwiartkę. Minęło parę chwil, a ja zatopiłam się w cudownym aromacie mango i brzoskwini. Czułam się jak na wakacjach. I nagle czar prysł... Zapach jak szybko się pojawił, tak szybko się ulotnił. Obrażona wrzuciłam 2/3 wosku do woreczka strunowego i zapomniałam o nim na długi, długi czas.



Aż do wczoraj, gdy zobaczyłam zachwyty Nuneczki na grupie świecowej. Zachęciła mnie i postanowiłam dać kolejną szansę owocowej salsie. Ponownie wrzuciłam 1/3 wosku i czekałam. Owocowy aromat otulił mnie, sypialnię i przedpokój, jednak trwało to dłużej, niż ostatnim razem. Zapach nie znikał... Ciągle było czuć mango, naprawdę naturalne, bosssskie mango, z dodatkiem słodkiej brzoskwini. Uczta dla zmysłów! W takich chwilach jasne staje się dla mnie, dlaczego jestem fanką owocowych zapachów ;) Tym razem trwałość zapachu mnie poraziła. Już zaczęłam przetrząsać internet w poszukiwaniu dużych świec. I wszystko byłoby pięknie, gdybym nagle nie poczuła drażniącej nuty... Zupełnie, jakby ktoś w moją owocową salsę wrzucił gotowanego kurczaka. Przeszłam się po całym domu, sprawdzając, czy to na pewno wosk, czy może niedzielny obiad któregoś z sąsiadów. Niestety, wsadzając nos w kominek, przekonałam się, że to jednak tu znajduje się źródło tego kurczakowego aromatu. Jednak ta nuta pojawia się i znika, nie jest na stałe. I właśnie dlatego nie wiem, co myśleć o boskiej salsie z moich ukochanych owoców. Kurczak zupełnie mi tam nie pasuje! 



Znacie ten zapach? Co o nim myślicie?


10 komentarzy:

  1. O kurczaczek! Miałam piękną wizje mangowców ale coś czuję, że trzeba "zwąchać" ten towar na miejscu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie znam zapachu, ale jeśli chodzi o takie owocowe to bardzo lubię waikiki melon ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię ten zapach, ale jestem wielbicielką zapachów owocowych :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Musze tez sobie cos odpalic, bo ostatnio zapomnialam o woskach, a moze one choc troche zabija smrod papierosow mojego chlopa...

    OdpowiedzUsuń
  5. niesamowite, chyba kiedyś kupię ten zapach i się przekonam, wydaje mi się że mam dobry węch i zobaczymy, może też zwącham kurczaka xD ja obecnie palę samplera Soft Blanket i czasem zimowe, pachnące drzewkiem woski Kringle Candle

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mam tego zapachu, ale lubię owocowe zapachy. Ciekawe jak u mnie by się sprawdził...

    OdpowiedzUsuń
  7. Wosku nie znam ale masz piękny kominek :)

    OdpowiedzUsuń
  8. nie znam ale lubie owocowe zapachy - komine miodzioo

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ładny zapach, ale naszym faworytem jest Soft Blanket :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dość nietuzinkowe zachowanie wosku :O A już chciałam go ostatnio kupić, ale dobrze, że się wstrzymałam :]

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! Sprawiacie mi wielką radość i wierzę, że to co robię, nie jest bezsensowne.

Proszę jednak o niepozostawianie spamu. Uwierzcie, że na pewno do Was trafię, jeśli tylko nie będziecie mnie do tego zmuszać :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...