poniedziałek, 27 lipca 2015

Wizyta w salonie Topestetic - moje wrażenia

Jakiś czas temu Ola z bloga HiDiamond zaprosiła mnie do salonu Topestetic, bym towarzyszyła jej w zabiegu regeneracyjnym Olaplex. Jako osoba towarzysząca również mogłam skorzystać z wybranego zabiegu z oferty salonu. Zdecydowałam, że będzie to strzyżenie. Na wstępie powiem, że bardzo boję się fryzjerów i tego, co zastanę później na głowie, więc sama o sobie powiem, że jestem bardzo odważna :D

Salon Topestetic mieści się na warszawskim Wilanowie, dokładnie na ul. Branickiego 12 lok 4. Dojazd jest bardzo prosty, byłam pewna, że gdzieś po drodze się zgubimy, jednak jest to po prostu niemożliwe.
W oczy rzuca się piękny wystrój salonu. Podczas gdy czekałyśmy na swoją kolej, zaproponowano nam coś do picia, siedziałyśmy sobie na wygodnych kanapach, a Ola od razu zauważyła duży słój Yankee Candle :)


Pierwsza na zabieg udała się Ola. Kiedy Ola się regenerowała, zaproszono mnie do wypróbowania maseczki nawilżającej Bioxidea Miracle24. Muszę przyznać, że to była pierwsza moja wizyta na takim zabiegu, jednak od razu mówię: na pewno nie ostatnia! Przy wejściu do gabinetu od razu zwróciłam uwagę na wystrój, unoszący się zapach - delikatna wanilia, nienachalna, unosząca się gdzieś w tle oraz relaksacyjną muzykę. 


 Przemiła pani kosmetolog najpierw wykonała demakijaż całej twarzy z delikatnym masażem, następnie zostałam poinformowana o składnikach występujących w maseczce. Maska jest wykonana z bio-celulozy, jest nasączona tymi wszystkimi dobrociami - ekstraktem z liści aloesu, z owoców, peptydami, kolagenem, koenzymem q10, aminokwasami, kwasem hialuronowym. Czułam się dziwnie mając ją na twarzy, a musiałam spędzić z nią około pół godziny. Właśnie tak długo producent zaleca trzymanie tej maski. Na szczęście czas ten spędziłam relaksując się i odpoczywając. Po tym czasie maska została zdjęta, a resztki preparatu wmasowane w twarz. Pierwsze, co zwróciło moją (i nie tylko) uwagę, była gładkość mojej skóry. Nie pamiętam, kiedy była tak miękka i wyraźnie nawilżona! Według producenta pełen efekt pojawia się po 5 godzinach i to prawda - z początku nie zauważyłam rozświetlenia, jednak gdy tylko wróciłam do domu, to Michał spytał, czy robiłam też coś z twarzą. Było widać różnicę :)



Potem przyszedł czas na strzyżenie. Pani po kilku "przymiarkach" długości włosów zaproponowała mi boba, jednak na takie szaleństwo nie byłam jeszcze gotowa, choć nie wykluczam tego w przyszłości... 



Włosy zostały dwukrotnie umyte i pokryte odżywką. Jeśli chodzi o cięcie, to zdecydowałam się na długość leciutko za ramiona, z delikatnie pocieniowanymi końcówkami. Czuję się świetnie w takiej długości, pożegnałam bez żalu zniszczone włosy i cytując Olę: "kot ma nową sierść" :) Podczas suszenia na moje włosy został jeszcze nałożony kosmetyk z keratyną, który sprawił, że włosy były idealne - gładkie, błyszczące, miękkie, zdyscyplinowane.




Zachwycam się sama sobą, choć zdjęcie troszkę nieostre :D

Jestem zachwycona wizytą w Topestetic. Polecam zdecydowanie tym z Was, które boją się fryzjerów i drastycznych zmian lub mają większe wyjście i chcą oddać się w ręce profesjonalistów :) Minęło już trochę czasu od wizyty, a moje włosy nadal ładnie się układają, choć oczywiście, jak to typowa kobieta "płakałam" kilka razy za moimi długimi włosami.
Dziękuję za możliwość skorzystania z usług salonu!

P.S. W najbliższym czasie planuję posty kosmetyczne, jednak zapytam: czy macie ochotę poczytać co nieco o moich wakacjach w Zakopanem?  Gdy odpoczywałam, przyszło mi do głowy kilka swego rodzaju "porad", którymi chciałabym się z Wami podzielić :)

poniedziałek, 6 lipca 2015

Łąka pełna stokrotek

Hej! Jak mijają Wam te parne dni? Szczerze mówiąc rozpływam się, staram się chłodzić mgiełką Apis z ostatniego ShinyBoxa oraz dużo pić. W związku z tak wysoką temperaturą nie mam na nic ochoty, więc dni mijają mi na czytaniu - nareszcie mam na to czas :) Dziś jednak nabrałam chęci na pokrycie nagich paznokci wzorem. Podejść nie zliczę ;) Pokażę jednak to, co ostatecznie zostawiłam, będąc zadowolona z efektu - zapraszam na łąkę pełną stokrotek!



Płytkę zapewne wiele z Was kojarzy z bornprettystore, gdzie można ją znaleźć pod numerem BP46. Moja jednak pochodzi z aliexpress (jej oznaczenie to JQ-46), gdzie zamówiłam zestaw 10 płytek ze stemplem za 5$. Płytki do wyboru można znaleźć TU. Ogólnie bardzo polecam ten sklep, płytki są dobrej jakości, a przesyłki dochodzą bardzo szybko :) 



Stemplowałam białym lakierem do stempli Essence na pięknej zieleni Catrice - Miss Piggy's BF. Środki kwiatków podkreśliłam żółtym lakierem UpGirls, a na to wszystko nałożyłam Seche Vite.



Powiem szczerze, że na początku to właśnie stokrotki najmniej mi się spodobały. Teraz jednak zmieniam zdanie - wyglądają naprawdę przesłodko! 




Lubicie kwiaty na paznokciach? :)

P.S. W niedzielę wyjeżdżam na wakacje, mam nadzieję, że do tego czasu uda mi się wrzucić tu relację z wizyty w Topestetic. Jednocześnie zapraszam Was na mojego instagrama, gdzie zapewne będę wrzucać zdjęcia ze szlaków :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...