sobota, 1 sierpnia 2015

Max Factor 2000 Calorie Dramatic Volume - moje starcie z "legendą".

Od jakiegoś czasu używałam tylko jednego tuszu - Miyo Big Fat Smoky Lashes. W sumie nie wiem, czemu jeszcze o nim nie napisałam Oo. Dziś jednak chciałam skupić się na maskarze Max Factor 2000 Calorie. Na pewno pamiętacie niedawną promocję w Rossmannie. To właśnie wtedy zakupiłam dwa tusze: właśnie ten oraz Wibo Extreme Lashes. Jak wypadło moje spotkanie z jednym z bardziej znanych tuszy do rzęs?



Kosmetyk zamknięty jest w eleganckim, czarnym opakowaniu ze złotymi napisami. Możemy dostrzec takie informacje jak kolor tuszu (wydaje mi się, że dostępna jest również wersja brązowa), czy obietnica producenta - tusz ma pogrubiać rzęsy o 300%. Szczerze mówiąc śmieszą mnie takie zapewnienia, ale nie brałam ich pod uwagę, gdy wrzucałam tusz do koszyka. 

Szczoteczka chyba najbardziej tradycyjna, jaka może być. Na początku troszkę się zmartwiłam, bo po poznaniu szczoteczek silikonowych, wcale nie miałam ochoty wracać do tych z tradycyjnego włosia. Jednak tu jest dobrze. Może odrobinę za dużo nabiera tuszu, jednak wystarczy delikatnie przetrzeć czubek ręcznikiem papierowym.



Efekty możecie zobaczyć poniżej. Ja jestem bardzo zadowolona, bardzo ładnie pogrubia rzęsy, nie skleja ich i trzyma się bez problemu do wieczora. Nie sprawia problemów przy zmywaniu. Nie podrażnia moich oczu, co niestety zdarzyło się w przypadku sławnego tuszu Lovely. Przyznam, że zdarzyło mi się zasnąć przed tv bez wcześniejszego wykonania demakijażu i nie zauważyłam "pandy" pod oczami. Słowem - tusz się nie odbija.

Bez tuszu:

Jedna warstwa:


Dwie warstwy:


Dla mnie to jeden z najlepszych tuszy, jakie miałam okazję używać. Jestem naprawdę zadowolona z zakupu! I choć uwielbiam testować nowości, jeśli chodzi o maskary, ta na pewno będzie stale obecna w moim pudełku z kosmetykami. 

Jakie tusze lubicie? Znacie ten?

31 komentarzy:

  1. Używam obecnie tego tuszu i jestem z niego bardzo zadowolona, jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja z efektu byłam zadowolona,ale niestety dość szybko zasechł i musiała go wyrzucić; (

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie na początku był bardzo mokry i odłożyłam go na trochę i w sumie bałam się, że za długo wysychał, ale na szczęście jest zdatny :) mam nadzieję, że jeszcze na długo

      Usuń
  3. Zużyłam juz kilka opakowań, jeden z moich ulubionych :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie miałam, może kiedyś się skuszę :D
    Obserwuję! :D http://loveecosmetics.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Tego akurat nie miałam, ale bardzo lubię Masterpiece Max, jest jednym z moich ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dosyć dawno nie miałam tuszu z taką właśnie klasyczną szczoteczką, ale u mnie nie ma reguły i takie i silikonowe potrafią się sprawdzić. Fajnie wygląda na oku, podoba mi się taki efekt. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzi na to, że u mnie również nie ma reguły :) Dzięki! :)

      Usuń
  7. Po 2 warstwach bardzo ładnie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety mnei nei zachwycil, spodziewalam sie efektu wow a po uzyciu na moich rzesach tego nei bylo.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jeszcze nie miałam okazji go używać, ale bardzo podoba mi się efekt jaki daje na rzęsach :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. pewnie się powtórzę ale ja uwielbiam ten tusz i zawsze jak kupię inny to i tak wracam do tego :D cieszę się, że Ci tez się sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedyś często sięgałam po różne wersje tego tuszu i ogólnie też byłam zadowolona, więc pewnie jeszcze kiedyś do niego wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. całkiem fajny efekt, chociaż ja bym chyba wolała jeszcze większą objętość :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam go kiedy był jeszcze w tym granatowym opakowaniu, spisywał się świetnie i był chyba najlepszy z tych tuszy, które używałam. Teraz wiem, że jest w innym opakowaniu, bardziej eleganckim i czarnym, ale nie miałam okazji go teraz próbować.

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie wersja czerwona czeka do przetestowania :)

    OdpowiedzUsuń
  15. A mi szczerze mówiąc średnio się podoba efekt. Mam wrażenie że posklejał rzęsy . Ja bardzo lubię tusze z Eveline na przykład Celebrities :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wróciłam po latach do tego dawniej ulubionego tuszu... i wciąż uważam, że to jeden z najlepszych jakie miałam. Fakt, trzeba uważać na sklejanie rzęs, ale ja mam w tym celu grzebyk z Inglota i on wystarcza by je ładnie rozdzielić, niezależnie od tuszu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Miałam, ale była dla mnie bardzo słaby :/ szybko się obsypywał, bardzo szybko wysechł...

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie mialam żadnego tuszu z tej firmy. Jakoś ceny mnie odstraszają :/

    OdpowiedzUsuń
  19. Dla mnie odpada przez swoją szczoteczkę. Ale efekt fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Miałam go kupić.. Ładny efekt daje, więc prędzej czy później po niego sięgnę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mój ulubiony tusz:) Używam go od lat i nie mam ochoty zmieniać.

    Pozdrowienia:))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! Sprawiacie mi wielką radość i wierzę, że to co robię, nie jest bezsensowne.

Proszę jednak o niepozostawianie spamu. Uwierzcie, że na pewno do Was trafię, jeśli tylko nie będziecie mnie do tego zmuszać :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...